14-06-2020, 12:32
(13-06-2020, 22:03)agica napisał(a): Tak, zgadzam się, oczywiście byłam znerwicowana i z depresją, ale kto by nie był po kilkunastu rzutach choroby, gdzie lekarze nie potrafią znaleźć podłoża tego stanu.Aga, czytałam historię Twojej choroby, aż trudno uwierzyć, że tak zbagatelizowali Twoje objawy, z lekarzami chyba naprawdę jest tak, że trzeba znaleźć tego jednego - empatycznego i z otwartym umysłem.
Dopiero kiedy nie wspomniałam na sor słowem o tym leczeniu i wcześniejszych objawach potraktowano mnie poważnie, zrobiono badania i diagnozę postawiono po MRI
U mnie na oddziale byli przekonani, że to guz albo SM, ale MRI wyszło czyste, więc nie wiedzieli, co ze mną dalej robić i wypuścili do domu. I ja żyłam sobie z taką ulgą, ze najgroźniejsze schorzenia odpadają i sobie mogę żyć dalej w spokoju, ale wszystko zmieniła wizyta u neurochirurga, który powiedział, że MRI głowy to za mało dla wykluczenia SM, że muszę znaleźć dobrego neurologa i kontynuować diagnostykę. Pod koniec czerwca mam wizytę u zakaźnika, on tez coś wspominał o punkcji lędźwiowej, zobaczymy , co powie tym razem.

