01-08-2020, 10:30
Hej dziewczyny 
Już wiem, że rzut faktycznie zaczyna mijać po 4-6 tygodniach, tak jak pisała Monika. Zaczyna mijać, co nie znaczy, że wszystkie skutki też znikają. Niestety to trwa tak straaaasznie woooolno...
Minął mi już prawie całkiem ten okropny szum w uchu, czuję go tylko jak jestem zmęczona, zwłaszcza wieczorem. Trochę mam zniekształcony i słabszy słuch w tym uchu, ale to też pewnie minie.
Największym problemem są cały czas zachwiania równowagi. Na początku tygodnia znowu zaliczyłam glebę, tym razem w łazience i mam na ręce dwa piękne, dorodne, wielokolorowe siniaki. Ale widzę, że jest lepiej mimo wszystko. Droga z auta do szpitala nie sprawia mi już problemów, raz wyszłam nawet sama z domu do kosmetyczki na osiedlu i wróciłam. Poprawia się, tylko tak potwornie wolno...
Chodzę na rehabilitację i to pewnie mi bardzo pomaga. Tylko jestem zmęczona, bo to jazda na drugi koniec miasta dzień w dzień. Jakbym chodziła do pracy normalnie
Do psychologa też chodzę. Miałam na wiosnę okropne stresy w związku z pracą, na to nakładała się ta nieszczęsna pandemia i pewnie ten rzut był efektem tego wszystkiego. Na szczęście teraz mam wakacje, więc mogę spokojnie dochodzić do siebie. Zobaczymy, co te wizyty dadzą.

Już wiem, że rzut faktycznie zaczyna mijać po 4-6 tygodniach, tak jak pisała Monika. Zaczyna mijać, co nie znaczy, że wszystkie skutki też znikają. Niestety to trwa tak straaaasznie woooolno...
Minął mi już prawie całkiem ten okropny szum w uchu, czuję go tylko jak jestem zmęczona, zwłaszcza wieczorem. Trochę mam zniekształcony i słabszy słuch w tym uchu, ale to też pewnie minie.
Największym problemem są cały czas zachwiania równowagi. Na początku tygodnia znowu zaliczyłam glebę, tym razem w łazience i mam na ręce dwa piękne, dorodne, wielokolorowe siniaki. Ale widzę, że jest lepiej mimo wszystko. Droga z auta do szpitala nie sprawia mi już problemów, raz wyszłam nawet sama z domu do kosmetyczki na osiedlu i wróciłam. Poprawia się, tylko tak potwornie wolno...
Chodzę na rehabilitację i to pewnie mi bardzo pomaga. Tylko jestem zmęczona, bo to jazda na drugi koniec miasta dzień w dzień. Jakbym chodziła do pracy normalnie

Do psychologa też chodzę. Miałam na wiosnę okropne stresy w związku z pracą, na to nakładała się ta nieszczęsna pandemia i pewnie ten rzut był efektem tego wszystkiego. Na szczęście teraz mam wakacje, więc mogę spokojnie dochodzić do siebie. Zobaczymy, co te wizyty dadzą.

