09-08-2020, 01:09
U mnie z dziećmi było trochę podobnie jak u Ciebie bo pierwszy syn grzeczny i wszystko przebiegało spokojnie za to drugi chyba za siebie i jeszcze za brata narobił. Był bardzo ruchliwy od samego początku więc trzeba było go cały czas pilnować i do tego jak rosły mu zęby to płakał całe noce i to czasami po 3-4 z rzędu. Ja wtedy nie pracowałam ale studiowałam zaocznie. Jak córka się urodziła to on jeszcze się w nocy budził na mleko. Więc też łatwo nie było...
A co lekceważyli lekarze... Np kiedy przewracałam się bez powodu lekarz stwierdził że mam za długie ścięgna w kolanach. Jak miałam problem z kręgosłupem to powiedzieli że przez to ze mam krzywy kręgosłup to mięśnie które się rozluźniły do porodu mają się ciężko ściągnąć. Jak miałam problem z nietrzymaniem moczu to też powiedzieli że po porodzie chociaż już minęło kilka miesięcy od porodu. A później okazało się że prawdopodobnie te wszystkie dziwne sytuacje które mi się zdarzały to były rzuty...
Zresztą z rzutem po którym dostałam diagnozę też na sorze mnie nie przyjęli tylko dopiero z pilnym skierowaniem na oddział...
Jeśli chodzi o karmienie to syna przestałam karmić jak trafiłam do szpitala. To było w marcu 2014 a kolejny rzut (nieleczony sterydami) miałam w czerwcu 2016 jak córka miała 10 miesięcy A karmiłam ją pół roku. Następny miałam w tym samym roku w październiku i wtedy już musiałam iść na solu. A "przyspieszać" zaczęło w zeszłym roku...
A co lekceważyli lekarze... Np kiedy przewracałam się bez powodu lekarz stwierdził że mam za długie ścięgna w kolanach. Jak miałam problem z kręgosłupem to powiedzieli że przez to ze mam krzywy kręgosłup to mięśnie które się rozluźniły do porodu mają się ciężko ściągnąć. Jak miałam problem z nietrzymaniem moczu to też powiedzieli że po porodzie chociaż już minęło kilka miesięcy od porodu. A później okazało się że prawdopodobnie te wszystkie dziwne sytuacje które mi się zdarzały to były rzuty...
Zresztą z rzutem po którym dostałam diagnozę też na sorze mnie nie przyjęli tylko dopiero z pilnym skierowaniem na oddział...
Jeśli chodzi o karmienie to syna przestałam karmić jak trafiłam do szpitala. To było w marcu 2014 a kolejny rzut (nieleczony sterydami) miałam w czerwcu 2016 jak córka miała 10 miesięcy A karmiłam ją pół roku. Następny miałam w tym samym roku w październiku i wtedy już musiałam iść na solu. A "przyspieszać" zaczęło w zeszłym roku...

