03-10-2020, 13:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-10-2020, 23:36 przez Zuza Bałagan.)
No więc byłam, przeżyłam. Nie było strasznie, chociaż znam fajniejsze badania.
Nieprzyjemne było tylko wprowadzanie cewnika do cewki moczowej - pewnie też dlatego, że nigdy mi tego nie robiono i trochę się tego bałam. Pielęgniarka użyła żelu znieczulającego i faktycznie nie bolało, czułam to jednak i było to dość niemiłe - ale do wytrzymania i przez moment.
Napełniania pęcherza solą fizjologiczną przez cewnik w zasadzie nie czułam, po prostu coraz bardziej chciało mi się siku. W trakcie parę razy poproszono mnie, żebym kaszlnęła. Musiałam też powiedzieć, kiedy poczuję parcie, kiedy poczuję takie parcie, że w domu poszłabym już do łazienki, i kiedy takie, że już naprawdę nie chciałabym dłużej czekać.
Po tym ostatnim sygnale przestano mnie napełniać i poproszono, żebym się wysikała - z wszystkimi tymi cewnikami i elektrodami (elektrody były przyczepione do skóry na udzie i chyba gdzieś w okolicach odbytu), siedząc na skraju fotela ginekologicznego nad uroflowmetrem (urządzenie do badania przepływu moczu, wygląda jak taki duży lej). Było to niezbyt wygodne i - ze względu na dziwną pozycję oraz cewnik - nieco trudniejsze niż normalnie, ale to tyle.
Lekarz i pielęgniarka byli bardzo taktowni, starali się ograniczyć skrępowanie do minimum. Po założeniu cewników i elektrod pielęgniarka zakryła mnie ręcznikiem papierowym, na czas sikania oboje wyszli. Przed wyjściem pielęgniarka nawet odkręciła kran - pewnie po to, żeby wprawić mnie w odpowiedni nastrój :-)
Wszystko razem trwało jakieś 20 minut. Przed tą częścią z cewnikami trzeba było jeszcze po prostu oddać mocz do uroflowmetru (też bez świadków). Dlatego jeśli to nie jest problem, warto przyjechać na badanie z w miarę pełnym pęcherzem. W przeciwnym razie trzeba pić wodę na miejscu, aż wystąpi parcie, więc traci się więcej czasu.
Po badaniu przez jakieś 15 minut czułam dość intensywne parcie na mocz. Pielęgniarka powiedziała, że to normalne, bo po wprowadzeniu ciała obcego (cewnika) pęcherz jest podrażniony. Na wszelki wypadek zamknęłam się na dłużej w toalecie. Wysikałam jakieś resztki tej soli fizjologicznej i odczekałam, aż się uspokoiło.
Ponieważ po cewnikowaniu może pojawić się zapalenie układu moczowego, lekarz zalecił przyjmowanie furaginy przez następnych 5 dni (3 razy dziennie po 2 tabletki).
Nieprzyjemne było tylko wprowadzanie cewnika do cewki moczowej - pewnie też dlatego, że nigdy mi tego nie robiono i trochę się tego bałam. Pielęgniarka użyła żelu znieczulającego i faktycznie nie bolało, czułam to jednak i było to dość niemiłe - ale do wytrzymania i przez moment.
Napełniania pęcherza solą fizjologiczną przez cewnik w zasadzie nie czułam, po prostu coraz bardziej chciało mi się siku. W trakcie parę razy poproszono mnie, żebym kaszlnęła. Musiałam też powiedzieć, kiedy poczuję parcie, kiedy poczuję takie parcie, że w domu poszłabym już do łazienki, i kiedy takie, że już naprawdę nie chciałabym dłużej czekać.
Po tym ostatnim sygnale przestano mnie napełniać i poproszono, żebym się wysikała - z wszystkimi tymi cewnikami i elektrodami (elektrody były przyczepione do skóry na udzie i chyba gdzieś w okolicach odbytu), siedząc na skraju fotela ginekologicznego nad uroflowmetrem (urządzenie do badania przepływu moczu, wygląda jak taki duży lej). Było to niezbyt wygodne i - ze względu na dziwną pozycję oraz cewnik - nieco trudniejsze niż normalnie, ale to tyle.
Lekarz i pielęgniarka byli bardzo taktowni, starali się ograniczyć skrępowanie do minimum. Po założeniu cewników i elektrod pielęgniarka zakryła mnie ręcznikiem papierowym, na czas sikania oboje wyszli. Przed wyjściem pielęgniarka nawet odkręciła kran - pewnie po to, żeby wprawić mnie w odpowiedni nastrój :-)
Wszystko razem trwało jakieś 20 minut. Przed tą częścią z cewnikami trzeba było jeszcze po prostu oddać mocz do uroflowmetru (też bez świadków). Dlatego jeśli to nie jest problem, warto przyjechać na badanie z w miarę pełnym pęcherzem. W przeciwnym razie trzeba pić wodę na miejscu, aż wystąpi parcie, więc traci się więcej czasu.
Po badaniu przez jakieś 15 minut czułam dość intensywne parcie na mocz. Pielęgniarka powiedziała, że to normalne, bo po wprowadzeniu ciała obcego (cewnika) pęcherz jest podrażniony. Na wszelki wypadek zamknęłam się na dłużej w toalecie. Wysikałam jakieś resztki tej soli fizjologicznej i odczekałam, aż się uspokoiło.
Ponieważ po cewnikowaniu może pojawić się zapalenie układu moczowego, lekarz zalecił przyjmowanie furaginy przez następnych 5 dni (3 razy dziennie po 2 tabletki).

