30-10-2020, 00:00
(28-10-2020, 15:59)Linali napisał(a):Też jestem rok po ślubie pokazałem wszystkim że ruszam ręką, ruszam nogą, że nie jest źle i się rodzice uspokoili. Teraz już tylko pytają jak się czuje pod kątem covdu. A żoną śmiejemy się że mam dziury w mózgu... i to nawet jest wygodne bo zawsze mogę coś na to zwalić(28-10-2020, 15:34)JMonika79 napisał(a): Hejka. Glowa do gory! Do soboty juz nie daleko, rezonans to najważniejsze badanie w diagnostyce MS i myślę że po nim bardzo duzo sie wyjaśni. Trzymam kciuki żeby to byly tylko jakies chwilowe zawirowania!U mnie nie pogarsza się, czasami nawet poprawia, mam chwile w dniu kiedy nic mnie nie boli, normalnie chodzę. Czasami żałuję że zrobiłam rezonans, może gdybym nie wiedziała o tych zmianach, podejrzewalabym ze to od kręgosłupa, niedoboru witamin lub zwykły brak ruchu. Tak naprawdę normalnie mogę funkcjonować, tylko ciągle bolą mnie te mięśnie. Z moich najbliższych nikt nie chce mnie już słuchać, uważają mnie za zwykła hipochondryczke, skoro byłam w szpitalu, zrobili tyle badań i nic nie stwierdzili, to nic mi nie jest. Czasami myślę że oni maja racje, może po prostu mam nerwice, za dużo myślę. Problem tylko ze są te zmiany i chyba one muszą o czymś świadczy. Poza tym strasznie się boje, jak moje życie się skomplikuje jeśli będę jednak chora na sm. Jestem rok po ślubie, mieszkam z mężem u jego rodziców. Obawiam się jak atmosfera się zmieni, mama mojego męża się pewnie zalamie. Przepraszam ze tak się rozpisałam. Po prostu nie mam już siły.
Co do nóg to ja zauważyłam że im mniej sie ruszalam tym bylo gorzej. Pamiętam jak polozylam sie na podłodze z nogami ulozonymi na kanapie. Po 15 minutach nie moglam sie zebrac z podlogi. Nogi mnie zesztywnialy i zdrętwialy jak nigdy wczesniej. Mąż mnie wtedy pozbieral bo sama to bym nie dała rady. U Ciebie to jest na takim samym poziomie czy sie pogarsza/polepsza? U mnie to byla linia pochyła. Niestety w dół
Wychodzę z założenia że nie można też cały czas myśleć o chorobie bo się człowiek sam zadręcza. Wyluzuj, pomyśl że jeśli nawet to sm to nie jest to choroba śmiertelna, że zawsze mogło być gorzej, mocny wylew, udar, albo glejak czy inne raki. Po pobycie w szpitalu, po tym co widziałem tak właśnie się cieszę. Teraz mamy coraz lepsze leki niż jeszcze 10-15 lat temu i programy lekowe. Za 5 lat może znajdą coś jeszcze lepszego albo znajdą i wyeliminują przyczynę choroby. Kiedyś inne choroby też nie były uleczalne. Oczywiście każdy myśli o chorobie i co dalej. Ja też, w szczególności jak coś niepokojącego odczuję. Jak czuję w nodze to idę pobiegać i ją rozruszać, jak czuję w ręku to ćwiczę, jak problemy z zawrotami to ćwiczę równowagę.

