15-12-2020, 10:45
Witaj,
ja z chorobą jestem pogodzony, ale może to dla tego, że w życiu nigdy nie walczyłem z nieuniknionym. Raczej starałem się nie doprowadzać do skrajności. W przypadku SM nie wyszło, ale tak to już czasami bywa. Stety, niestety to wszystko nie przekłada się na otwartość. Doświadczenia moje doprowadziły do tego, że choć nie unikam rozmowy gdy temat się pojawi to jednak "wylewny" też już nie jestem.
Co do spastyki, to często łapie mnie w mięśniach kręgosłupa. Tu tak naprawdę pomaga tylko ruch. Po tym, jak już się stoczę z łóżka, wykonuję proste ćwiczenia na rozruszanie mięśni. Potem droga do pracy a tam, zamiast codziennej porcji siedzenia w fotelu, chodzę po serwerowniach, zaglądam to tu, to tam, schylę się po śmieć z podłogi i w pewnym momencie jest Ok
ja z chorobą jestem pogodzony, ale może to dla tego, że w życiu nigdy nie walczyłem z nieuniknionym. Raczej starałem się nie doprowadzać do skrajności. W przypadku SM nie wyszło, ale tak to już czasami bywa. Stety, niestety to wszystko nie przekłada się na otwartość. Doświadczenia moje doprowadziły do tego, że choć nie unikam rozmowy gdy temat się pojawi to jednak "wylewny" też już nie jestem.
Co do spastyki, to często łapie mnie w mięśniach kręgosłupa. Tu tak naprawdę pomaga tylko ruch. Po tym, jak już się stoczę z łóżka, wykonuję proste ćwiczenia na rozruszanie mięśni. Potem droga do pracy a tam, zamiast codziennej porcji siedzenia w fotelu, chodzę po serwerowniach, zaglądam to tu, to tam, schylę się po śmieć z podłogi i w pewnym momencie jest Ok

