(30-10-2020, 07:28)Akinom napisał(a): Kiedyś to nie było nic. Teraz jak dostaniesz leczenie w momencie bycia "zdrowym," to masz szansę na długie lata chorowania na spokojnie. Z resztą, teraz jest internet, jak masz diagnozę to możesz sprawdzić z czym to się je ;-). I lekarze powiedzmy są bardziej otwarci. Więcej Ci powiedzą. A póki co korzystaj z życia ile się da i nie przejmuj się za bardzo.
Cześć Gregory,
jestem facetem, który choruje od 2008 r. Tak naprawdę, na poważnie, z wieloma objawami, to od 2015 r. Mam plakę w rdzeniu kręgowym. Właściwie teraz, (od początku tego roku), to jest jakby jeden ciągły rzut z krótkimi okresami polepszenia. Na teraz nie widzę większych szans, że będzie lepiej, dlatego zaczynam starania o rentę. Zobaczymy, czy walka z zusowską biurokracją będzie bardziej wyczerpująca od tego, co mi daje sm. Trzeba pogodzić się z tym, że na sm nie ma leku i każdy zdiagnozowany musi przeżyć to, co mu zaplanowała matka natura. Są co prawda jakieś "tecfidery", którą się zajadałem kilka dobrych lat, ale równie dobrze mogłem nic nie brać i zapewne byłoby tak samo. Wystarczy porozmawiać ze starymi "wyjadaczami", którzy już dużo "przeszli" i niejedno widzieli. Na koniec powtórzę za Akinom: korzystaj z życia ile się da i nie przejmuj się za bardzo.
Pozdrawiam

