Js65 tecfidera podobno jakoś tam wpływa na to, że nie choruje. Odkąd ja biorę to najmniejszego katarku nie miałam. Koniec działania. No dobra mam jeszcze podrazniona wątrobę i wielki brzuch. Jest coraz gorzej, nie mogę za dużo chodzić, ciągle się o coś potykam, źle widzę. W poniedziałek potknęłam się o męza buty w prelzedpokoju i wpasowalam się w szafę. Jakimś cudem wlozylam rękę miedzy szafe a ścianę. Chwilę trwalo, ale udało się uwolnić. Siniak na 1/3 ręki. I na szczęście nadstawka mi na głowę nie spadla, bo już byśmy nie rozmawiali. Najgorzej wkurza mnie to, że do scoponiektorych nie dociera, że mam kłopoty z chodzeniem i wyjeżdżają z propozycjami typu przyjedźcie do Tarnowa, tam jest co zwiedzać, po okolicy można pochodzić. Już dzisiaj nie wytrzymałam i stwierdziłam, że chętnie, ale muszę najpierw dostać wózek, bo bez tego nie dam rady. Oburzenie było wielkie i wyszło na to, że jestem leniwa i nie chce mi się chodzić. Fajnie nie? Do ludzi nie dociera to, że jak się nie daje rady to się nie pójdzie i tyle.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

