27-12-2020, 01:04
(18-12-2020, 19:54)yasmina napisał(a): Na temat absurdów w służbie zdrowia można by napisać książkę/pracowałam w tej branży 8 lat/.Mnie tez sie cos podobnego prztrafilo, tyle tylko ze pan technik z radiologii
Ale a propos rezonansu przypomniała mi się taka historia - pojechałam na mri głowy, pan pielęgniarz od początku wydobywał z siebie tylko jedno słowo "szybko, szybko", po czym przystąpił do zakładania wenflonu. Żadna ręka mu nie pasowała, w końcu zdecydował się na lewą, ale też nie był pewien czy przegub czy dłoń. Zdecydował się na przegub, nie potrafił wbić igły, więc mu już delikatnie zwróciłam uwagę, żeby uważał, jak wbił to poleciała krew, poplamił mi spodnie i krzesło...i tu już straciłam cierpliwość/nie będę pisała co powiedziałam/, a potem dalej słyszałam w kółko "szybko, szybko".
I druga sytuacja - dostałam zapalenia tchawicy, sama już wiedziałam co mi jest więc poszłam do Lekarza po potwierdzenie i lek, a on mnie pyta co mi jest, no to mówię, a raczej szepczę, że chyba mam zapalenie tchawicy, on pyta czy mam wrzody żołądka, mówię że nie, no to widzę że wypisuje Doxacyklinę. Zwróciłam mu uwagę, że to najgorszy antybiotyk, jaki istnieje - Pan chwilę się zastanowił i pyta "to co mam wypisać?". A ja na to - proszę o Rulid. I wypisał.
Podsumowując - to bardzo fajny wątek Piotrze założyłeś, bo o takich sytuacjach pewnie każdy może opowiedzieć.
najpierw pokul mi reke szukajac zyl, a potem jak juz znalazl ,
zapomnial zamknac wenflon i sobie poszedl
moja krew leciala sobie spokojnie na lezanke , na ktorej siedzialam,
nie dosc,ze bylam pokluta jak byk, to jeszcze upaprana we krwi

