27-12-2020, 10:53
Rozumiem o co Ci chodziło zakładając ten post, ale Tak naprawdę MS to choroba o wielu twarzach i tysiącach scenariuszy . To są fakty bez owijania w bawełnę. Na dwoje babka wróżyła, jednego pokręci drugiego nie. Na to co może ta choroba szykować dla Ciebie (bądź nie) nie da sie przygotować w żaden sposób. Będziesz sie z tym mierzył wtedy gdy przyjdzie Ci się zmierzyć. Jeśli mam myśleć realistyczne ale negatywnie to wolę o tym nie myśleć wcale. Jesli mam skończyć w pieluchach, połślepa i na wózku to wolę sie tym nie zamartwiac x lat naprzód tylko żyć pełnią życia i czerpać z niego ile wlezie. Jaki jest sens katowania samego siebie? Tym bardziej na zasadzie zgaduj zgadula bądź na postawie czyichś doświadczeń?
Jest tu wielu zjadaczy tecfidery. Jestem jednym z nich. I tak, z nadzieją i wiarą przyjmuje ten lek. Przykro mi, że w niektórych przypadkach nie pomaga, ale to nie znaczy że we wszystkich.
Jest tu wielu zjadaczy tecfidery. Jestem jednym z nich. I tak, z nadzieją i wiarą przyjmuje ten lek. Przykro mi, że w niektórych przypadkach nie pomaga, ale to nie znaczy że we wszystkich.

