(19-04-2021, 17:58)Iris napisał(a): (19-04-2021, 16:57)Love napisał(a): Witam. Jestem tu nowa. Niecały miesiąc temu moje życie legło w gruzach. Narazie nie akceptuje tej sytuacji. Jest mi bardzo ciężko. To mój pierwszy post. Kiedyś jak to ogarne może napiszę coś więcej narazie chciałabym sie dowiedzieć czy jest tu może na forum ktoś kto leczy się w Krakowie. Chciałabym zasięgnąc opinii na temat poradni SM w Rydygierze lub przy ul. Botanicznej. Waham się, którą wybrać. Ze względu na lokalizację odpowiada mi bardziej Rydygier. Ale opinie o dr Rusku są różne. Proszę o pomoc.
Cześć
Ja leczę się w Rydygierze. Jeśli chodzi Ci o dostanie się do programu lekowego, jest tam jak najbardziej w porządku. Odbiór leków to szybka sprawa, a jak nie potrzebujesz widzieć się z lekarzem, to wszystko załatwiają panie pielęgniarki.
Ja z doktorem Ruskiem nie miałam styczności, kwalifikował mnie do programu doktor Kuriański, który zrobił na mnie dobre i bardzo profesjonalne wrażenie. Leczę się prawie półtora roku, ale po kwalifikacji nie miałam już potrzeby rozmawiać z lekarzem, dlatego nie mam wielkiego doświadczenia.
Mam też swoją neurolog w przychodni - ona pierwsza postawiła wstępną diagnozę i jeśli wróci z chorobowego, to będę chciała też być nadal pod jej opieką.
Dziękuję za odpowiedź

Z tego co patrzyłam w poradni przyjmuje 3 lekarzy. Dr Rusek, Kuriański i dr Wojtowicz - Ozga. Rozumiem, że podczas rejestracji do poradni moge wybrac lekarza prowadzącego? Przepraszam za głupie pytania ale jestem w tym temacie zielona i całkowicie przerażona. Poza tym jeśli miałabym wybór i tak nie wiem na kogo miałabym postawić. Ja nie mam jeszcze diagnozy na piśmie, natomiast mam wyniki badań (liczne zmiany demielnizacyjne, prążki oligoklonalne w płynie). Narazie byłam u neurologa prywatnie i w zasadzie to tylko formalność według niego. Czy przed postawieniem diagnozy wykonywane są jeszcze jakies badania poza mri i pobraniem płynu? Chciałabym mieć to juz za sobą. Jestem tym wszystkim zmęczona.
(19-04-2021, 17:33)yasmina napisał(a): Witaj, nie leczę się w Krakowie, więc nic nie podpowiem. Ale chciałabym Cię jakoś pocieszyć, to na prawdę nie koniec świata. Wszyscy tu musieliśmy stawić czoła diagnozie, ale tak właśnie trzeba - postawić się chorobie, nie poddawać się, nauczyć się z tym żyć. Na pewno będzie nam coś łatwiej podpowiedzieć, jak napiszesz coś więcej, a na razie trzymaj się Love 
Dziękuję za słowa wsparcia

U mnie dwa PZNW w odstępie kilku lat. Pierwszy raz - bardzo szybki powrót widzenia do normy. Drugi - poprawa po sterydach ale nie jest całkiem dobrze, mimo, że to nie to samo oko co za pierwszym razem. Ciągle myślę czy mam jeszcze szanse na poprawę ostrości widzenia. Minęły 3 tygodnie od leczenia. Byłabym silniejsza, gdyby nie pozostał zaden ślad. A teraz po prostu boję się tej choroby. Wiem, że muszę być silna i muszę rozpocząć leczenie.