10-05-2021, 00:31
(09-05-2021, 12:23)Agatriatis napisał(a): Dzień dobry Wszystkim, czytam to forum od kilkunastu dni i muszę przyznać że pierwszy raz spotkałam się z tak wieloma życzliwymi i pomocnymi ludźmi, dlatego postanowiłam odważyć się i opisać swój przypadek.Witaj, znam uczucie depresji z napadami lękowymi, przerabiałam to, ale mam pytanie - czy leki i psychoterapia pomogły? Czy czujesz się już dobrze? Trochę przeraża mnie nie tylko u Ciebie, ale tak ogólnie, jak ktoś nadmiernie skupia się na swoim zdrowiu i jeszcze szuka diagnozy w necie. Poziom wit.D masz za niski, zaczyna się od 30. Bierzesz coś? Rezonansu nie powinnaś się obawiać, a szczególnie kontrastu, fakt, nie jest to przyjemne leżenie w "kasku" na głowie i w tubie, ale jest do przeżycia. Przypuszczam, że jak wyjdą zmiany w głowie, będziesz musiała jeszcze zrobić piersiowy. I to dobrze, że zrobisz badania, będziesz wiedzieć na czym stoisz. Na razie postaraj się myśleć pozytywnie, to na prawdę może okazać się czymś banalnym. A może też dolegliwości mają podłoże psychiczne? Trzymam kciuki i pozdrawiam
4 lata temu urodziłam córkę (obecnie mam 27 lat) i od tamtego czasu zaczęły się moje problemy z ostrymi stanami lękowymi. Oczywiście były wizyty u psychiatry, dopieranie leków a następnie psychoterapia. Jestem ogromną panikarą jeśli chodzi o zdrowie.
I mój problem z myślami o SN pojawił się 2 lata temu gdy idąc po schodach dotknęło mnie dziwne uczucie rażenia prądem w obrębie szyi i głowy, trwało to dosłownie z 2 sekundy i przeszło. ( Dodam, że po porodzie zaczęły się moje problemy z kręgosłupem, ortopeda stwierdził że jest początek dyskopatii i jakoś na tym stwierdzeniu się skończyło. Zawsze bolał mnie odcinek lędźwiowy, dlatego zdziwiłam się tym dziwnym prądem na szyi i głowie) i tak znowu po około toku znowu pojawiło się ten dziwny prąd na głowie zawsze kiedy szybko kręciłam głową lub się okręcałam, ale zgoniłam wszystko na nerwice i żyłam dalej. Ale z czasem zaczęłam miewać bardzo delikatne prawie niezauważalne zawroty głowy bądź kołysania ( miałam wrażenie się kołyszę ale wcale żadnych ruchów nikt nie widział) w tamtym roku pojawiły się u mnie tylko na prawej części głowy, nad uchem jakby gęsia skórka. Nie drętwienie ani mrowienie jak po długo trwałym zgięciu kończyny. Wtedy pierwszy raz udałam się po poradę do neurologa . Pani doktor stwierdziła że to nie sm tylko tęzyczka i zapisała lek alanerv po którym objawy się uspokoiły. I znowu ale... kilka miesięcy temu zaczęłam złe widzieć na jedno oko jakby kontury były zamazane i kolory delikatnie ciemniejsze. Wizyta u optyką i wynik astygmatyzm wada minimalna nie widzę z daleka na 0,5. Efekt okulary do laptopa i tyle. Do tej pory miewam złe widzenie na prawe oko. Jest to takie okresowe napady. W grudniu przeszłam COVID i w lutym miałam cały dzień zawroty głowy z nudnościami. Przeszło pod koniec wieczora. Powiedziałam sobie dość i poszłam dwa tygodnie temu do nerurologa. Lekarz po badaniu miejscowym powiedział ze podejrzewa sm ale najpierw zlecił szereg badań z krwi oraz rezonans magnetyczny z kontrastem. Wyniki badań mam bardzo dobre poza witaminką D (17) i lekko nad norma cholersterol. We wtorek idę na rezonans. Moje pytanie i ogromna prośba do Państwa czy przy moich dolegliwościach może być sm? Wiem ze nikt tutaj nie jest lekarzem ale zależy mi na zwykłej rozmowie i przemyśleniach. Od kilku dni odchodzę od zmysłów. Z góry bardzo dziękuje za przeczytanie.

