21-06-2021, 17:47
Odnoszę wrażenie, że zniechęcanie kobiet bezdzietnych przez lekarzy do takiej operacji ma przede wszystkim podłoże ideologiczne. Mnie wielu lekarzy zachęcało do operacji, ale kiedy mówiłam, że nie mam dzieci (i nie chcę mieć), to od razu włączał im się tryb przeciwny. Bo może jeszcze zachcę. Nagle przestawałam być 40-letnim dorosłym człowiekiem, tylko małą dziewczynką, za którą trzeba decydować, co dla niej jest dobre. Dopiero ustalenie sprawy z ordynatorem w jego prywatnym gabinecie zakończyło to hamletyzowanie nad moim brzuchem. Obawiam się, że to "potem dużo problemów" istnieje tylko w głowach wzmożonych ideologicznie ginekologów.

