Moja Mama również umarła, miała 56 lat.
Rak płuc, niecały miesiąc w szpitalu i umarła, byłam przy niej,do końca rozmawiałyśmy. Już minęło 5 lat, jeszcze nie byłam chora lub nie wiedziałam, że tak już jest. Brakuje mi jej zawsze i tak zawsze będzie. Codziennie z nią rozmawiam, to nadal moja najlepsza przyjaciółka. Co pomaga, tylko czas. To nie mija ale jest łatwiej. Łatwiej o tym myśleć, łatwiej z tym zasypiać, łatwiej o tym rozmawiać.
Rak płuc, niecały miesiąc w szpitalu i umarła, byłam przy niej,do końca rozmawiałyśmy. Już minęło 5 lat, jeszcze nie byłam chora lub nie wiedziałam, że tak już jest. Brakuje mi jej zawsze i tak zawsze będzie. Codziennie z nią rozmawiam, to nadal moja najlepsza przyjaciółka. Co pomaga, tylko czas. To nie mija ale jest łatwiej. Łatwiej o tym myśleć, łatwiej z tym zasypiać, łatwiej o tym rozmawiać.

