30-09-2021, 12:49
(27-09-2021, 12:07)e-smka napisał(a): Może się mylę, ale mam takie wrażenie, że jak bliska osoba za bardzo wchodzi w sprawy chorego to potem ma tylko przerąbane... a chora osoba nie zawsze chce by ktoś za nią coś załatwiał...
Ja staram się sobie z moimi chorobami sama radzić, szukam i dowiaduję się wszystkiego sama, mój narzeczony mnie wspiera tym, że mnie wysłucha, przytuli, powie że jestem dzielna czy zawiezie mnie do lekarza itp. Dzięki temu ja jestem silniejsza i lepiej radzę sobie z przeciwnościami losu.
Z drugiej perspektywy zajęłam się opieką nad moją schorowaną mamą i widzę, że im więcej ja za nią robię i myślę, tym bardziej ona już nie myśli i nie robi samodzielnie, tylko dokłada mi kolejnych spraw, czasem mam wrażenie że przesadza. Staram się wypośrodkować na ile ona na prawdę nie może czegoś zrobić a na ile mnie wykorzystuje. Granica jest cienka, ale aby chronić siebie musze ja stawiać.
Zastanów się na ile chcesz pomóc swojej żonie i czy to nie ona powinna tu pisać, chyba że ma paraliż rąk lub nie widzi na oczy to wtedy sorry wycofuję ten post.
Nie zgadzam się z tym co napisałaś. Każdy jest inny. Jeśli dzięki temu, że ktoś angażuje się w sprawy SM można szybciej przejść do działania i leczenia to tylko się cieszyć. Mnie wspiera chlopak i chętnie przyjmuję jego wsparcie bo jest lepszy w wynajdywaniu informacji.

