01-10-2021, 13:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-10-2021, 13:53 przez Rekinowaty.)
Witam serdecznie,
Postaram się opisać swój przypadek - niestety do diagnozy jeszcze kawałek drogi, ale nie mogę o tym przestać myśleć.
około 5 miesięcy temu miałem (tak myślę) rwę kulszową, 3 dni i wydobrzałem. Po tygodniu od pierwszej "rwy" również to samo i znów po trzech dniach znów wszystko wróciło do normy.
Zauważyłem, że mniej więcej od tego czasu pogorszył mi się wzrok w jednym oku - tak z 20% (ostrość)
No ale cóż, 40 lat na karku - zdarza się - może się pogorszyć. Na okulistę jakoś czasu nie było...
Minęły 4 miesiące był spokój, wszystko grało do około trzech tygodni temu - górna część stopy zaczęła przy dotyku mrowić i zaraz po tym poczułem osłabienie lewej ręki i lewej nogi.
Myślałem, że może przejdzie niestety - tydzień później czyli dwa tygodnie temu wieczorem dostałem mocny zawrót głowy, skok ciśnienia 200/110 do tego stres i zaraz myślałem, że padnę.
Pół godziny później pojawiłem się na SOR, gdzie zrobili mi badania pod względem udaru. Badania krwi, ekg i tomograf głowy - nic niepokojącego nie wykazały.
Tydzień temu byłem u neurologa na NFZ (Honorowy Zasłużony Dawca Krwi) o dziwo już nie robią takich problemów jak kiedyś i dostałem się w sumie bez kolejki. Neurolog stwierdził, że to nie rwa kulszowa - ale nic więcej nie powiedział, tylko dał skierowanie na rezonans głowy, który będę miał za tydzień.
Od czasu wizyty u neurologa dzieją się różne rzeczy.
Ogólna słabość lewej ręki i nogi cały czas towarzyszy - zawrotów głowy brak
I teraz po kolei - wszystko w ciągu jednego tygodnia:
- Przedramię lewej ręki zaczęło drżeć, słabość chwytu (przeszło po godzinie).
- Uczucie napływania ciepłej krwi do nogi/stopy (kilka razy na dzień)
- Ból łydki lewej nogi i lewego pośladka - jakbym zastrzyk dostał w napięty mięsień (przeszło po dwóch godzinach)
- Przed wczoraj podczas popołudniowego spaceru tak jakby już wszystko się uspokoiło - aż byłem zadowolony
- Spokojna noc - poprzednie noce obarczały mnie myślami itd. - jeśli pojawił się jakikolwiek sygnał to stres +100%
- Wczoraj z rana również zadowolony, niestety od południa zaczęła mnie piec lewa ręka, i "prawa łydka" co z prawą nogą było wszystko w porządku.
- Dziś osłabienia nie czuję, ani w ręce, ani w nodze tylko pieczenie wróciło lewej i dodatkowo prawej ręki (przedramienia), twarzy i pleców!
Do kolejnej wizyty u neurologa z wynikami rezonansu jeszcze ze dwa tygodnie -
Czy to tak szybko wszystko może się zmieniać?
Czy to są typowe objawy SM, a może boreliozy?
Czego z jedzenia unikać? co jeść? jak panować na stresem, który wzmaga problemy?
Dziękuję.
Czy warto na tym etapie zrobić badanie na obecność boreliozy? sprawdzić niedobór witamini D, D3, B12? czy jeszcze innych?
Postaram się opisać swój przypadek - niestety do diagnozy jeszcze kawałek drogi, ale nie mogę o tym przestać myśleć.
około 5 miesięcy temu miałem (tak myślę) rwę kulszową, 3 dni i wydobrzałem. Po tygodniu od pierwszej "rwy" również to samo i znów po trzech dniach znów wszystko wróciło do normy.
Zauważyłem, że mniej więcej od tego czasu pogorszył mi się wzrok w jednym oku - tak z 20% (ostrość)
No ale cóż, 40 lat na karku - zdarza się - może się pogorszyć. Na okulistę jakoś czasu nie było...
Minęły 4 miesiące był spokój, wszystko grało do około trzech tygodni temu - górna część stopy zaczęła przy dotyku mrowić i zaraz po tym poczułem osłabienie lewej ręki i lewej nogi.
Myślałem, że może przejdzie niestety - tydzień później czyli dwa tygodnie temu wieczorem dostałem mocny zawrót głowy, skok ciśnienia 200/110 do tego stres i zaraz myślałem, że padnę.
Pół godziny później pojawiłem się na SOR, gdzie zrobili mi badania pod względem udaru. Badania krwi, ekg i tomograf głowy - nic niepokojącego nie wykazały.
Tydzień temu byłem u neurologa na NFZ (Honorowy Zasłużony Dawca Krwi) o dziwo już nie robią takich problemów jak kiedyś i dostałem się w sumie bez kolejki. Neurolog stwierdził, że to nie rwa kulszowa - ale nic więcej nie powiedział, tylko dał skierowanie na rezonans głowy, który będę miał za tydzień.
Od czasu wizyty u neurologa dzieją się różne rzeczy.
Ogólna słabość lewej ręki i nogi cały czas towarzyszy - zawrotów głowy brak
I teraz po kolei - wszystko w ciągu jednego tygodnia:
- Przedramię lewej ręki zaczęło drżeć, słabość chwytu (przeszło po godzinie).
- Uczucie napływania ciepłej krwi do nogi/stopy (kilka razy na dzień)
- Ból łydki lewej nogi i lewego pośladka - jakbym zastrzyk dostał w napięty mięsień (przeszło po dwóch godzinach)
- Przed wczoraj podczas popołudniowego spaceru tak jakby już wszystko się uspokoiło - aż byłem zadowolony
- Spokojna noc - poprzednie noce obarczały mnie myślami itd. - jeśli pojawił się jakikolwiek sygnał to stres +100%
- Wczoraj z rana również zadowolony, niestety od południa zaczęła mnie piec lewa ręka, i "prawa łydka" co z prawą nogą było wszystko w porządku.
- Dziś osłabienia nie czuję, ani w ręce, ani w nodze tylko pieczenie wróciło lewej i dodatkowo prawej ręki (przedramienia), twarzy i pleców!
Do kolejnej wizyty u neurologa z wynikami rezonansu jeszcze ze dwa tygodnie -
Czy to tak szybko wszystko może się zmieniać?
Czy to są typowe objawy SM, a może boreliozy?
Czego z jedzenia unikać? co jeść? jak panować na stresem, który wzmaga problemy?
Dziękuję.
Czy warto na tym etapie zrobić badanie na obecność boreliozy? sprawdzić niedobór witamini D, D3, B12? czy jeszcze innych?

