15-03-2017, 21:51
(13-03-2017, 17:01)Niespokojna napisał(a):(13-03-2017, 13:51)hela napisał(a): A to nie martwisz się teraz? nie chcesz czytać że, powinnaś iść do lekarza, ja poszłabym nawet prywatnie, znajdź jakiegoś mądrego z doświadczeniem, nie czekaj aż będzie gorzej. Do naszej choroby pasuje wiele objawów, ale też wiele jej objawów pasuje do innych chorób, dlatego konsultacja jest konieczna. Takie objawy zawsze świadczą o tym że, w organizmie dzieje się coś nie tak jak powinno, na forum chętnie wszyscy pomogą, ale nikt nie postawi diagnozy, zwłaszcza że, lekarze mają problem z Twoimi wynikami badań![]()
Głowa do góryjak masz długie terminy do poradni to zainwestuj w prywatne wizyty, zawsze coś przyśpieszysz a jeżeli lekarz stwierdzi że, to konieczne to i z prywatnego gabinetu odpowiednio Cię dalej pokieruje
Nie martwiłam się, ale zaczynam chybajestem raczej zdania, że jeżeli nawet byłoby to SM- mnie to nie zniszczy
zastanawiałam się nad przyśpieszeniem terminu, tzn. prywatnej wizycie, ale nie wiem czy jest sens, ponieważ tak jak pisałam w styczniu miałam ponowną wizytę na oddziale (rezonans i inne badania z krwi) i jest ok, bez zmian. Tylko zaniepokoiło mnie to ostanie drętwienie i zawroty głowy. Lekarz prowadzący w szpitalu (uważam, że dociekliwy i dobry) powiedział, żeby się nie martwić i spokojnie czekać na wizyty. Myśli, że to nie będzie SM
Czy u Was było od razu kategorycznie stwierdzone SM? Wyniki różnych badań wskazywały na tę chorobę? Czy jednak diagnoza została postawiona po jakimś czasie, pomimo niejednoznacznych wyników?
U mnie zanim potwierdziła się ostatecznie diagnoza na piśmie (bo nieoficjalnie to było wiadomo po pół roku) minął rok. U mnie ze względu na brak prążków, diagnoza była odwlekana i była obserwacja. Przesadził obraz kliniczny i zmiany w rezonansie oraz wykluczenie innych chorób. Punkcje miałam dwa razy. Tez miałam po pierwszej punkcji koszmarny zespół popunkcyjny a podczas drugiej nie mogli się wkluc, próbowali 4 czy 5 razy. Po nieudanej próbie przełożyli na drugi dzień i udało się w końcu ale za drugim razem. Bolało bardzo ale jakoś przezylam


jestem raczej zdania, że jeżeli nawet byłoby to SM- mnie to nie zniszczy