No dokładnie. Cudownie jest trafić na wspaniałego lekarza pełnego zrozumienia dla Nas ludzi nie do końca sprawnych ?. Wiem, że będą Nas zachęcać żeby mimo wszystko żyć normalnie, przeciez żyjemy i mamy korzystać z wszystkiego w pełni. Myślę natomiast że wyciszenie choroby jest trudne. Nie do końca też wierze w te wszystkie cudowne terapię ilekroć czytam że zostały zmienione po roku dwóch.. kocham swoje dzieci nie wyobrażam sobie życia bez nich natomiast niespodzianka w postaci SM po urodzeniu drugiego dziecka skomplikowała mi życie na tyle że myślę że gdybym wiedziała o tym przed raczej nie zdecydowałabym się na ten ruch. Teraz już jest więc to dla mnie dar od Boga cieszę się bardzo natomiast jestem w pełni świadoma że nie wszystko będę w stanie moim dzieciom zagwarantować. No ale tak jak piszecie i bez SM ludzie nie wiedzą co na nich czycha za rogiem.
Zapomniałam dodać że u mnie choroba bardzo dała się we znaki po porodzie, rzut za rzutem dosłownie. Z małym kilku miesięcznym dzieckiem to nie lada wyzwanie... I z tego co czytam tutaj to u większości SM + macierzyństwo to nie bułka z masłem -niestety
Zapomniałam dodać że u mnie choroba bardzo dała się we znaki po porodzie, rzut za rzutem dosłownie. Z małym kilku miesięcznym dzieckiem to nie lada wyzwanie... I z tego co czytam tutaj to u większości SM + macierzyństwo to nie bułka z masłem -niestety

