Hej. To wszystko jeszcze u Was bardzo świeża sprawa I ja myślę że Twoj mąż jest jeszcze w szoku po diagnozie. Kazdy z nas musiał to przetrawic na swoj sposób I na swoj sposob potrafic sobie z tym poradzic. Ja po uslyszeniu diagnozy chcialam uciec z oddziału. Nie uciekłam tylko dlatego że rzut kompletnie odciął mi nogi. Podejrzewam, że gdyby nie bylo wtedy ze mnă tak źle to nazwyczajniej w swiecie bym zwiała.
Z perspektywy osoby chorującej powiem tylko, że czasem warto odpuscic dobre rady, bo one poprostu do czlowieka, ktory jest w szoku średnio docierają. To że schudl 8kg to jeszcze nie jest az taka tragedia, sama po diagnozie też wychudłam bardzo duzo w bardzo krotkim czasie. Nie przez jakiekolwiek diety a przez brak apetytu, chyba swojego typu użalania się nad sobą I totalnego załamania. Wydaje mi się, że jak emocje trochę ostygną to I Twój mąż ochlonie I zacznie postrzegać wiele spraw zupelnie inaczej. Pozdrawiam
Z perspektywy osoby chorującej powiem tylko, że czasem warto odpuscic dobre rady, bo one poprostu do czlowieka, ktory jest w szoku średnio docierają. To że schudl 8kg to jeszcze nie jest az taka tragedia, sama po diagnozie też wychudłam bardzo duzo w bardzo krotkim czasie. Nie przez jakiekolwiek diety a przez brak apetytu, chyba swojego typu użalania się nad sobą I totalnego załamania. Wydaje mi się, że jak emocje trochę ostygną to I Twój mąż ochlonie I zacznie postrzegać wiele spraw zupelnie inaczej. Pozdrawiam

