Ja mam w życiu strasznego pecha. Chyba dostałam od losu wszystko, co się tylko dało. Boję się sama sobie zrobić kuku ta szczepionką i nawet kolega z liceum, prof. Drąg jakoś mnie nie przekonuje. To wszystko jest za szybko. Wiem, że nauka poszła do przodu, ale szczepionka po niespełna roku?
I żeby nie było, nie jestem antyszczepionkowcem. Dziecko zaszczepiłam, chociaż też nie obyło się bez choroby po każdej dawce. Ale sama po prostu się tego boję.
I żeby nie było, nie jestem antyszczepionkowcem. Dziecko zaszczepiłam, chociaż też nie obyło się bez choroby po każdej dawce. Ale sama po prostu się tego boję.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

