Cześć, witam wszystkich.
Jestem dość świeży jeśli chodzi o stwardnienie rozsiane, informacji szukam wszędzie i stąd też dotarłem do tego forum. Widziałem już sporo pomocniczych wątków i postów, ale postanowiłem napisać własny, w razie jakby ktoś miał podobne objawy do moich.
No to od początku. Dwa tygodnie temu w czwartek pojawił się u mnie objaw świadczący o stwardnieniu rozsianym. Był dość charakterystyczny, ból gałki ocznej, niewidzenie w centralnym punkcie, na który się patrzę. Nie czekając od razu ruszyłem do okulisty, który stwierdził pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego, okulista skierował mnie na tomograf i konstultacje neurologiczne. Zostałem na dalsze diagnozy w szpitalu. W trakcie pobytu w szpitalu miałem zrobiony tomograf, który wyszedł bardzo dobrze, bez żadnych odchyleń. Miałem również robiony rezonans głowy, rdzenia kręgowego i klatki piersiowej - diagnostyki były sprawdzane u kilku neurologów i każdy jak jeden mąż odpowiedział, że żadnych zmian nie ma, jedynie plyn w pochewkach nerwu mi się zebrał. Czeka mnie kuracja oka solumedrolem (czy jakoś tak to się nazywa), a później na pewno chcę iść na ukłucie, żeby sprawdzili mi płyn w rdzeniu czy wszystko jest w porządku. Generalnie świadomość posiadania SM nie robi na mnie większego wrażenia. Nie bagatelizuję bo na pewno poddam się dalszej diagnostyce i kontrolnym rezonansom, ale podchodzę z mega chłodną głową do tego. Jestem osobą niesamowicie aktywną (należę do ludzi, którzy 10 minut nie usiedzą w miejscu
).
Dodam jeszcze, że lekarz robiąc mi badania neurologiczne próbą młoteczkową zdiagnozował, że mam jakieś tam lekkie odchylenia od normy, nie mam też udrochów brzusznych, ale jak sam to stwierdził - można tak mieć, albo można tak nie mieć.
Generalnie jasnej diagnostyki nie postawiono. Dalej będę badany pod tym kątem. Piszę tu na forum, żeby dopytać się ludzi nieco bardziej doświadczonych jak widzą moją sytuację, co najlepiej byłoby uczynić.
Jestem dość świeży jeśli chodzi o stwardnienie rozsiane, informacji szukam wszędzie i stąd też dotarłem do tego forum. Widziałem już sporo pomocniczych wątków i postów, ale postanowiłem napisać własny, w razie jakby ktoś miał podobne objawy do moich.
No to od początku. Dwa tygodnie temu w czwartek pojawił się u mnie objaw świadczący o stwardnieniu rozsianym. Był dość charakterystyczny, ból gałki ocznej, niewidzenie w centralnym punkcie, na który się patrzę. Nie czekając od razu ruszyłem do okulisty, który stwierdził pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego, okulista skierował mnie na tomograf i konstultacje neurologiczne. Zostałem na dalsze diagnozy w szpitalu. W trakcie pobytu w szpitalu miałem zrobiony tomograf, który wyszedł bardzo dobrze, bez żadnych odchyleń. Miałem również robiony rezonans głowy, rdzenia kręgowego i klatki piersiowej - diagnostyki były sprawdzane u kilku neurologów i każdy jak jeden mąż odpowiedział, że żadnych zmian nie ma, jedynie plyn w pochewkach nerwu mi się zebrał. Czeka mnie kuracja oka solumedrolem (czy jakoś tak to się nazywa), a później na pewno chcę iść na ukłucie, żeby sprawdzili mi płyn w rdzeniu czy wszystko jest w porządku. Generalnie świadomość posiadania SM nie robi na mnie większego wrażenia. Nie bagatelizuję bo na pewno poddam się dalszej diagnostyce i kontrolnym rezonansom, ale podchodzę z mega chłodną głową do tego. Jestem osobą niesamowicie aktywną (należę do ludzi, którzy 10 minut nie usiedzą w miejscu
). Dodam jeszcze, że lekarz robiąc mi badania neurologiczne próbą młoteczkową zdiagnozował, że mam jakieś tam lekkie odchylenia od normy, nie mam też udrochów brzusznych, ale jak sam to stwierdził - można tak mieć, albo można tak nie mieć.
Generalnie jasnej diagnostyki nie postawiono. Dalej będę badany pod tym kątem. Piszę tu na forum, żeby dopytać się ludzi nieco bardziej doświadczonych jak widzą moją sytuację, co najlepiej byłoby uczynić.

