16-12-2021, 00:55
No dobra, przekonałyście mnie, żebym umył te okna. W sumie jak tego nie zrobię, to samo się przecież nie zrobi. W końcu nie będzie wstydu robić przez szybę zdjęć ponurości za oknem. Do niedawna mycie okien i sprzątanie było moim wkładem na święta. No i jeszcze choinka. Choć samo przybranie spadało już od kilku lat na dzieci... No dobra, to w tym roku okna też umyję, potem przetrę szmatką meble. Zamiotę podłogę i strzepię z obrusu nieistniejący pyłek. Choinka będzie stała w rogu. Inaczej jak co roku, bo tym razem będzie mała. Tylko skąd ja wezmę takie małe bombki i mini żaróweczki? Może coś zrobię samemu? Bo wiecie, na święta, znaczy się na samą wigilię pojadę do mojej dziewczyny, ale wcześniej dzieci przyjadą kawy się ze mną napić. A może herbaty? Na wszelki wypadek zrobię i kompot. No wiecie, zupa truskawkowa zawsze była u mnie w wigilię. Mój student ją lubi, a tego dnia ma też urodziny. Będzie mu miło zapewne. Znowu będzie żartował. On to potrafi jak mało kto. No... a potem dzieci pojadą. I znowu będą puste i białe te ściany. A ja, parafrazując trochę Tuwima, "usiądę jak Bóg zdarzy, zrywając kartki z kalendarzy"...

