27-12-2021, 17:13
Na sor to w życiu. Nic Ci nie wymyśla, a naczekasz się dluuugo, bo to nie zagrożenie życia. Ostatnio moja bratowa przewróciła się na mokrej podłodze i pojechali z bratem na sor. Spędzili tam mile 6 godzin. A kiedyś, jak byłam na rezonansie z programu i była obsowa to rozmawiałam z kolesiem, którego z rzutem na SOR powiodło pogotowie. Czekał 14 godzin na to, żeby się nim ktokolwiek zainteresował. Tyle, że to było we Wrocławiu. I nikt się nie zainteresował tym, że chociażby chce mu się jeść, czy iść do toalety.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

