27-12-2021, 20:24
Hejka!
Pora na aktualizację danych. Dzisiaj otrzymałem ostatni wlew solumedrolu, a także miałem robioną punkcję lędźwiową, która okazała się jednak nie takim wcale strasznym zjawiskiem. Trochę pobolało, ale koniec końców w zasadzie dobrze się czuję. Odleżałem bez ruchu na plecach dwie godziny, bo nie dałem rady więcej z racji, iż dostałem jakieś kroplówki na przeczyszczenie organizmu i musiałem koniecznie skorzystać z toalety. Jako tako żadnych objawów na ten moment nie mam, troszkę odczuwam dyskomfort w miejscu ukucia, ale raczej to jest normalne.
To prawdopodobnie mój ostatni wpis na tym forum do czasu, aż otrzymam wynik z punkcji i będę wiedział czy posiadam prążki, czy też jeszcze mi się takie nie wyhodowały. Jestem generalnie pełen optymizmu, że jakoś uda mi się od SM uciec, mimo, że do szpitala trafiłem z objawem bardzo i to bardzo charakterystycznym. Bez zmian, bez prążków (o ile takowych nie będzie obawa troszkę minie, ale i tak czekają mnie przez dłuuuugi czas kontrolne rezonanse)
Pani Doktor, z którą współpracowałem to na szczęście bardzo kompetentna kobieta i cieszę się, że w tym całym nieszczęściu udało mi się trafić właśnie na Nią. Dodam jeszcze, że same wlewy solumedrolu brane przez 5 dni jakoś za specjalnie nie zrobiły na mnie wrażenie - stricte z problemem mi zbytnio nie pomogły, ale chociaż Pani Doktor zgodziła się, że załatwi mi taką jedną buteleczkę na sylwestra tego zacnego truneczku.
Pora na aktualizację danych. Dzisiaj otrzymałem ostatni wlew solumedrolu, a także miałem robioną punkcję lędźwiową, która okazała się jednak nie takim wcale strasznym zjawiskiem. Trochę pobolało, ale koniec końców w zasadzie dobrze się czuję. Odleżałem bez ruchu na plecach dwie godziny, bo nie dałem rady więcej z racji, iż dostałem jakieś kroplówki na przeczyszczenie organizmu i musiałem koniecznie skorzystać z toalety. Jako tako żadnych objawów na ten moment nie mam, troszkę odczuwam dyskomfort w miejscu ukucia, ale raczej to jest normalne.
To prawdopodobnie mój ostatni wpis na tym forum do czasu, aż otrzymam wynik z punkcji i będę wiedział czy posiadam prążki, czy też jeszcze mi się takie nie wyhodowały. Jestem generalnie pełen optymizmu, że jakoś uda mi się od SM uciec, mimo, że do szpitala trafiłem z objawem bardzo i to bardzo charakterystycznym. Bez zmian, bez prążków (o ile takowych nie będzie obawa troszkę minie, ale i tak czekają mnie przez dłuuuugi czas kontrolne rezonanse)
Pani Doktor, z którą współpracowałem to na szczęście bardzo kompetentna kobieta i cieszę się, że w tym całym nieszczęściu udało mi się trafić właśnie na Nią. Dodam jeszcze, że same wlewy solumedrolu brane przez 5 dni jakoś za specjalnie nie zrobiły na mnie wrażenie - stricte z problemem mi zbytnio nie pomogły, ale chociaż Pani Doktor zgodziła się, że załatwi mi taką jedną buteleczkę na sylwestra tego zacnego truneczku.

