10-01-2022, 18:02
Wszyscy niby wczoraj się pojawili. Szkoła musiała wiedzieć wcześniej, bo byl tłumacz. Ona w szkole była zupełnie sama. Wytrzymała jedna lekcję i poszła do domu. Rodzice też tylko po swojemu mówią. A co do szkoły to szkoda gadać. Córka jest centralnie mobbingowana przez panią od matematyki. Nie może spokojnie sprawdzianu napisać, bo ta jej przerywa. Jak robi tak, jak ja uczymy to pani bezczelnie potrafi spytać, kto ją uczy i powiedzieć, że to jest źle. I efekt jest jaki jest. Baba jest wicedyrektorka i nic małpie nie można zrobić. Odezwiesz się, to będzie jeszcze gorzej. Dobrze, że jeszcze tylko dwa lata tej szkoły.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

