Hej, moje gospodarstwo domowe jest najlepszym dowodem na to, że szczepienie ma sens. Jesteśmy w czwórkę (ja, mąż, 13sto i 3 letni syn) na kwarantannie.
Starszy syn był pierwszy pozytywny, chyba przyniósł wirusa ze szkoły, temperatura ponad 39 stopni, straszny kaszel i ból gardła i słabość. Zdążył przyjąć tylko pierwszą dawkę, bo pediatra szczepi powolutku, mieliśmy szukać możliwości szczepienia gdzie indziej, bo dzieci i młodzież przechodzą tak lekko.
Ja po trzech dawkach, ale na tec, gdzie lekarz przy szczepieniu mówił też, że może ono nie zadziałać w 100%, kolejna pozytywna. Przebieg: bez gorączki, katar ilekki ból gardła.
Mąż po dwóch dawkach po dziś dzień negatywny, chociaż siedzi z nami w czterech ścianach, no i mały negatywny
Acha chciałam tylko dodać, że bardzo się cieszę, że przyjęłam trzy dawki, bibez nich mogło by być ze mną gorzej
Starszy syn był pierwszy pozytywny, chyba przyniósł wirusa ze szkoły, temperatura ponad 39 stopni, straszny kaszel i ból gardła i słabość. Zdążył przyjąć tylko pierwszą dawkę, bo pediatra szczepi powolutku, mieliśmy szukać możliwości szczepienia gdzie indziej, bo dzieci i młodzież przechodzą tak lekko.
Ja po trzech dawkach, ale na tec, gdzie lekarz przy szczepieniu mówił też, że może ono nie zadziałać w 100%, kolejna pozytywna. Przebieg: bez gorączki, katar ilekki ból gardła.
Mąż po dwóch dawkach po dziś dzień negatywny, chociaż siedzi z nami w czterech ścianach, no i mały negatywny
Acha chciałam tylko dodać, że bardzo się cieszę, że przyjęłam trzy dawki, bibez nich mogło by być ze mną gorzej

