08-02-2022, 21:34
(05-02-2022, 06:27)Koffy napisał(a): Czuje się trochę zagubiona. Momentami myślę sobie ze mam to gdzieś i dam radę, skupiam się na synu i domu który właśnie będziemy zaczynać budować. Przecierz nic mi się nie dzieje. nagle przeglądam plany domu i patrzę na łazienkę i zaczynam się zastanawiać czy powinnam przystosować ja do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Wtedy zaczyna się lawina myśli.. czy i jak długo będę samodzielna? Czy nie będę dla bliskich ciężarem? Czy mój syn i maz nie będą mieli że mną tylko kłopotu? Czy wyloduje na wózku? Czy nie będą się mnie wstydzić i czy ja nie będę musiała wstydzić się siebie? Czy dam radę zadbac o swoich rodziców na starość? Czy wychowam syna tak jak planowałam?Witaj Aniu
Po chwili znów myślę że przecież jutro może mnie potrącić tramwaj więc nie ma co gdybać, tylko żyć. Jadnak myśli wracają. Pewnie dlatego że zwyczajnie się boję nieznanego. Irracjonalne bo przyszłość zawsze jest nieznana, ale człowiek nie jest z natury racjonalny
Jak u was teraz wygląda życie? Ile lat już wiecie o swoim SM? Jak reagujecie na leki?
Poczytałam trochę już forum ale jestem ciekawa swierzych relacji.
Nie szukam tutaj na sile nadzieji w pozytywnych historiach, bo ja czerpię patrząc na męża i syna. Chcę poznać mojego nowego towarzyszą i nauczyć się z nim żyć
Diagnozę mam od 2014 i nie czułam się nigdy zagubiona. Od razu wypowiedziałam wojnę nieprzyjacielowi, który chce zawładnąć moim ciałem. Do dziś jestem bez leczenia, a ostatni rezo wykazał regresję zmian, więc widzisz - nigdy nie wiadomo co nam przyniesie jutro. I nigdy, ale to nigdy nie myśl o wózku - dopóki stoisz o własnych siłach jest super i tak pozostanie. Nie miałam też nigdy problemu z powiedzeniem o mojej chorobie, a to bardzo ułatwia życie, bo jak jesteśmy gdzieś razem na zlotach i mówię, że nie pójdę z nimi na długi spacer to nikt nie pyta dlaczego. A tak jeszcze dla poprawienia humoru opowiem taką historię - jeżdżę z mężem na motorze i po diagnozie powiedziałam, że jak nie będę umiała wsiąść na motor to wsadzi mnie na wózek, przypnie na linkę i tak będziemy podróżować, na to jeden ze znajomych stwierdził, że przypnie do wózka kitkę, a ja na to, że jeszcze oblepię wózek w trupie czachy...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Belanna - sorry, ale nie zgadzam się - pozytywne myślenie to co najmniej 50% zwycięstwa, to nie oszukiwanie samej siebie i właśnie dlatego, że nie wiemy jak będzie musimy myśleć, że będzie dobrze. Optymizm, uśmiech, mądrzy ludzie wokół nas - to jest to co nam potrzeba.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Koffy - trzymaj się, masz wokół siebie kochających i troszczących się o Ciebie ludzi, będzie jak ma być, ciesz się życiem, nie wybiegaj myślami w przyszłość, bo nic o niej nie wiemy i nie poddawaj się. Przytulam

