Ja to się boję, że w razie wojny to Ruscy wejdą do nas jak do siebie. Tyle lat tu stacjonowali. Podejrzewam, że wszystko to, co pod ziemią, w lasach zostało nieruszone, a koszary to też nie problem. Ludzi wywala i jest. Nie beda się zbytnio pierdzielic. Toż to dzikie. Do nas, polskich
ro dzieci potrafili celować z kałachow dla zabawy, z za ogrodzenia, bo poszliśmy na wycieczkę do parku, który sąsiadował z koszarami. To było państwo w państwie. Taka prawda.Cukierki mieli tylko dobre i kawę w puszkach. Chodziliśmy do klubu oficera, bo tam powiedzmy było bezpiecznie. I było cos w rodzaju sklepu.
ro dzieci potrafili celować z kałachow dla zabawy, z za ogrodzenia, bo poszliśmy na wycieczkę do parku, który sąsiadował z koszarami. To było państwo w państwie. Taka prawda.Cukierki mieli tylko dobre i kawę w puszkach. Chodziliśmy do klubu oficera, bo tam powiedzmy było bezpiecznie. I było cos w rodzaju sklepu.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

