Pewnie zależy to od osobnika. Ja mam duże zmiany w rdzeniu kręgowym i jak startowałam do programu lekowego to usłyszałam od lekarza że mam szczęście, że jestem kobietą, bo facet z czymś takim już by nie chodził. Spytałam go, co ma płeć do tego, to stwierdził, że nie wie, ale po prostu tak jest. Szczerze, to bym się do tego nie przywiązywała. Każdy organizm jest inny i każdy reaguje na wszystko inaczej. Ja znam gościa, którego po diagnozie zostawiła żona, zabrała ze sobą dzieci, a gość ma się całkiem dobrze.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

