09-04-2022, 11:58
Piszę z pytaniem co zrobilibyście w takiej sytuacji.
Rodzice męża to bardzo kochani ludzie, naprawdę mili i pomocni. Z mężem zawsze marzyliśmy o domu, zwłaszcza od czasu mojej diagnozy, bo mimo tego że nie zamierzam nigdy przesiadać się na wózek, to nigdy nic nie wiadomo jak się choroba potoczy i co jeszcze człowieka spotka w życiu, to czulabym się bezpieczniej w domu urządzonym w taki sposób, że w razie czego wjadę wózkiem do łazienki itp. Rodzice męża już dawno obiecali nam działkę, na której moglibyśmy się wybudować, a jeśli nie to sprzedać. Ze względu na to że jest położona tak trochę "na końcu świata" postanowiliśmy kupić działkę w innym miejscu kiedy nadarzyła się okazja, blisko centrum miasta, a kredyt spłacić jak sprzedamy tamta działkę. Niestety okazało się że rodzice chyba wzięli to do siebie i uznali że "wzgardzilismy" tamtym miejscem, bo teraz nie poruszają tego tematu i działki nie sprzedają... Jest mi bardzo głupio o tym pisać, ale co zrobilibyście na moim miejscu - czy w ogóle wypada z nimi porozmawiać na ten temat, czy to byłoby trochę "proszenie się" o pieniądze, czy po prostu się poddać, zrezygnować z marzeń, spłacić działkę i za parę lat ją sprzedać (bo teraz trochę nas nie stać żeby się budować).
Rodzice męża to bardzo kochani ludzie, naprawdę mili i pomocni. Z mężem zawsze marzyliśmy o domu, zwłaszcza od czasu mojej diagnozy, bo mimo tego że nie zamierzam nigdy przesiadać się na wózek, to nigdy nic nie wiadomo jak się choroba potoczy i co jeszcze człowieka spotka w życiu, to czulabym się bezpieczniej w domu urządzonym w taki sposób, że w razie czego wjadę wózkiem do łazienki itp. Rodzice męża już dawno obiecali nam działkę, na której moglibyśmy się wybudować, a jeśli nie to sprzedać. Ze względu na to że jest położona tak trochę "na końcu świata" postanowiliśmy kupić działkę w innym miejscu kiedy nadarzyła się okazja, blisko centrum miasta, a kredyt spłacić jak sprzedamy tamta działkę. Niestety okazało się że rodzice chyba wzięli to do siebie i uznali że "wzgardzilismy" tamtym miejscem, bo teraz nie poruszają tego tematu i działki nie sprzedają... Jest mi bardzo głupio o tym pisać, ale co zrobilibyście na moim miejscu - czy w ogóle wypada z nimi porozmawiać na ten temat, czy to byłoby trochę "proszenie się" o pieniądze, czy po prostu się poddać, zrezygnować z marzeń, spłacić działkę i za parę lat ją sprzedać (bo teraz trochę nas nie stać żeby się budować).

