15-04-2022, 13:36
MRI miałem na początku 2007, ale nic nie wyszło. Może jeszcze nie było zmian, a może za słaby aparat - chyba 0,3T. Przy kolejnym PZNW znów był rezonans, ale już 1,5T i wyszły zmiany demielinizacyjne, nowe "świecące" i stare. Był solu i punkcja, były potencjały wywołane i opóźnienie po lewej stronie, ale płyn czysty. Przy kolejnym PZNW nie było nic. Byłem u neurologa, ale stwierdził, że nie ma co truć się sterydami - samo przejdzie. Na własną rękę zjadłem dwa opakowania Encortonu. O SM wspominano, ale płyn mózgowo-rdzeniowy był czysty, więc diagnozy nikt nie postawił. Wszystkie te wizyty u lekarzy odbywały się w lokalnych szpitalach ogólnych i ich poradniach przez SOR. W końcu poprosiłem lekarza rodzinnego o skierowanie do neurologa i poszukałem na własną rękę. Zebrałem też wszystkie papiery. W innym mieście lekarka pooglądała dokumentacje i powiedziała, że dla nie j to może być SM, ale konieczne dokładniejsze badania. Dała mi skierowanie do poradni neuro i poleciła Katowice albo Zabrze, bo tam maja programy. Był już koniec 2019 jak wybrałem się do Zabrza, a tam po obejrzeniu moich papierów zaproponowano mi oddział i badania. W grudniu trafiłem na oddział. Znów były MRI i znów świeciło. Solu, punkcja, badania w kierunku wykluczenia innych chorób, potencjały itp. Płyn m-r dalej czysty, ale tu skłaniano się już do postawienia diagnozy SM. Płyn m-r wysłano na jakieś dokładniejsze badania, kolejne MRI czy już nie "świeci". Po miesiącu dostałem wypis z diagnozą i skierowanie do poradni neuro na omówienie co dalej. Terminy tak się pozgrywały, ze trafiłem akurat na początek pandemii , ale po teleporadach trafiłe w końcu w kwietniu do poradni na zapisanie do programu.
U mnie ta pamięć momentami komplikuje pracę, bo np. zapomnę zabrać zamówienia, albo zapomnę gdzieś zjechać. O "wielozadaniowości" mogę zapomnieć. Cholernie irytujące. Coraz częściej muszę wspierać się nawigacją, a przypomnienia w telefonie, to już standard. A ja jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że staję się zależny od durnej komórki. :/
U mnie ta pamięć momentami komplikuje pracę, bo np. zapomnę zabrać zamówienia, albo zapomnę gdzieś zjechać. O "wielozadaniowości" mogę zapomnieć. Cholernie irytujące. Coraz częściej muszę wspierać się nawigacją, a przypomnienia w telefonie, to już standard. A ja jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że staję się zależny od durnej komórki. :/

