Cześć,
Jestem tu nowa. Moja historia z SM zaczęła się rzutem w styczniu. Miałam mocne zawroty głowy, które nie przechodziły. Zawroty to w ogóle dosyć łaskawe określenie na to, co się działo. Wszystko dosłownie wirowało wokół mnie przez parę dni. Schudłam przez to z 10 kg, bo wiadomo... Ciężko nie wymiotować w takich warunkach. Później rezonans, punkcja (trwało to wszystko około 3 miesiące) no i już było wiadomo, że to SM. Taki prezent na 30ste urodziny. Może jestem jakaś niepokorna, ale po pierwszym szoku (płacz, niedowierzanie, lęk przed tym co dalej), wzięłam się w garść. Miałam też problem z lewą stroną ciała, który wychodziłam długimi spacerami,. Chociaż chodziłam jak pijana. Nie wiem, jak to u Was jest. Ale widziałam bezpośredni związek nerwów z nasileniem objawów. Zwłaszcza jeśli chodzi o tą lewą stronę ciała. No i np. oprócz nerwów, też to, że weszłam do za ciepłego pomieszczenia. Teraz na razie mam tylko mrowienia, czasem tylko dłoni i stóp, a czasem całego ciała. Na pewno zauważam je bardziej wieczorem, niż w dzień. Przez to, że jestem aktywną Mamą nie skupiam się tak na tym w ciągu dnia, więc trudno mi powiedzieć, czy te mrowienia występują przez cały czas. Ale widzę, że to akurat taki objaw, który raczej nie ma związku ze stresem. Jestem w dosyć pozytywnym nastroju wobec tego wszystkiego, co dla mnie samej jest zaskakujące. Bo jeszcze 2 miesiące temu myślałam, że się psychicznie nie podniosę. Czekam na wizytę w poradni stwardnienia i wtedy będę wiedziała co dalej. Chciałam się z Wami przywitać, w tym zacnym gronie wybrańców chorujących na tę chorobę. Mam nadzieję, że mój pozytywny nastrój nikogo z Was nie urazi.
Dobrego dnia
Jestem tu nowa. Moja historia z SM zaczęła się rzutem w styczniu. Miałam mocne zawroty głowy, które nie przechodziły. Zawroty to w ogóle dosyć łaskawe określenie na to, co się działo. Wszystko dosłownie wirowało wokół mnie przez parę dni. Schudłam przez to z 10 kg, bo wiadomo... Ciężko nie wymiotować w takich warunkach. Później rezonans, punkcja (trwało to wszystko około 3 miesiące) no i już było wiadomo, że to SM. Taki prezent na 30ste urodziny. Może jestem jakaś niepokorna, ale po pierwszym szoku (płacz, niedowierzanie, lęk przed tym co dalej), wzięłam się w garść. Miałam też problem z lewą stroną ciała, który wychodziłam długimi spacerami,. Chociaż chodziłam jak pijana. Nie wiem, jak to u Was jest. Ale widziałam bezpośredni związek nerwów z nasileniem objawów. Zwłaszcza jeśli chodzi o tą lewą stronę ciała. No i np. oprócz nerwów, też to, że weszłam do za ciepłego pomieszczenia. Teraz na razie mam tylko mrowienia, czasem tylko dłoni i stóp, a czasem całego ciała. Na pewno zauważam je bardziej wieczorem, niż w dzień. Przez to, że jestem aktywną Mamą nie skupiam się tak na tym w ciągu dnia, więc trudno mi powiedzieć, czy te mrowienia występują przez cały czas. Ale widzę, że to akurat taki objaw, który raczej nie ma związku ze stresem. Jestem w dosyć pozytywnym nastroju wobec tego wszystkiego, co dla mnie samej jest zaskakujące. Bo jeszcze 2 miesiące temu myślałam, że się psychicznie nie podniosę. Czekam na wizytę w poradni stwardnienia i wtedy będę wiedziała co dalej. Chciałam się z Wami przywitać, w tym zacnym gronie wybrańców chorujących na tę chorobę. Mam nadzieję, że mój pozytywny nastrój nikogo z Was nie urazi.

Dobrego dnia

