09-04-2017, 19:52
Magda, absolutnie nie skupiaj się na tych wspomnieniach z dzieciństwa! Nie warto
Ja mam też takie wspomnienie, na akademie do szoły przychodzili rodzice koleżanki z równoległej klasy - albo raczej ojciec przywoził mamę... Była w bardzo złym stanie, wtedy też wiedziałam tylko, że to stwardnienie rozsiane i jak usłyszałam swoją diagnozę, to pierwsze co przed oczami, to miałam własnię tamtą kobietę.
Ale medycyna w przeciągu ostatnich 20 lat zrobiła krok milowy i lekarze są w stanie dużo wczesniej postawić diagnozę, podać leki, a przez to zahamować rozwój choroby. I to są bardzo dobre wieści
I o tym myśl, jeśli już upierasz się, by mysleć o tym SM 
Ale pamiętaj, że diagnozy wciąż nie masz, masz za to wspaniałe dzieci i cała resztę życia, które wymaga Twojej uwagi, także spróbuj skupić siły tam, a nie zamartwiać się chorobą - przynajmniej do czasu diagnozy. A może to naprawdę coś niegrożnego?
Ja uparcie walczę z moją Mamą, która co kilka dni mi płacze w słuchawkę, że moje życie się już skończyło, a na mnie czeka wózek... No niestety, nie tak szybko, droga Mamo
Takich ludzi absolutnie nie wolno słuchać! Nie mają pojęcia, co mówią. Wielu chorych z SM wygląda tak dobrze, że nigdy byś nie powiedziała, że coś ich zjada od środka - a czują się też wcale niezgorzej!
Podejrzewam, że antydepresanty to do psychiatry, na oddziale raczej takich nie dostaniesz... Ale może będzie na oddziale psycholog, by z nim porozmawiać?
Mi w czerwcu minie rok od pierwszego rzutu, diagnozę miałam w październiku, po drugim rzucie. Potem miałam jeszcze 2 rzuty, ale już się chyba uspokaja mój SMerf, miałam poważną rozmowę z nim
Nie myśl o rzutach, o chorobie, o utracie mobilności - ta na szczęście nie przychodzi tak szybko, a może i wcale?
Z tego zmartwienia tylko zacznie Ci coś naprawdę doskwierać, a nie o to przecież chodzi.
Postaraj się myślec pozytywnie, to bardzo bardzo ważne we wszelkich schorzeniach neurologiczych, bo problemy emocjonalne mieszają z i tak problematycznym ukladem neurologicznym
Jesteś w dobrych rękach, nie ma żadnych przesłanek, by się martwić na zapas. Głowa do góry, pierś do przodu!
Nie bój się zadawać pytań lekarzom, lepiej pytać za dużo, niz wyjść z gabinetu/szpitala i nadal coś rozkminiac
Dużo zdrowia i spokoju!
Ja mam też takie wspomnienie, na akademie do szoły przychodzili rodzice koleżanki z równoległej klasy - albo raczej ojciec przywoził mamę... Była w bardzo złym stanie, wtedy też wiedziałam tylko, że to stwardnienie rozsiane i jak usłyszałam swoją diagnozę, to pierwsze co przed oczami, to miałam własnię tamtą kobietę.Ale medycyna w przeciągu ostatnich 20 lat zrobiła krok milowy i lekarze są w stanie dużo wczesniej postawić diagnozę, podać leki, a przez to zahamować rozwój choroby. I to są bardzo dobre wieści
I o tym myśl, jeśli już upierasz się, by mysleć o tym SM 
Ale pamiętaj, że diagnozy wciąż nie masz, masz za to wspaniałe dzieci i cała resztę życia, które wymaga Twojej uwagi, także spróbuj skupić siły tam, a nie zamartwiać się chorobą - przynajmniej do czasu diagnozy. A może to naprawdę coś niegrożnego?

Ja uparcie walczę z moją Mamą, która co kilka dni mi płacze w słuchawkę, że moje życie się już skończyło, a na mnie czeka wózek... No niestety, nie tak szybko, droga Mamo
Takich ludzi absolutnie nie wolno słuchać! Nie mają pojęcia, co mówią. Wielu chorych z SM wygląda tak dobrze, że nigdy byś nie powiedziała, że coś ich zjada od środka - a czują się też wcale niezgorzej!Podejrzewam, że antydepresanty to do psychiatry, na oddziale raczej takich nie dostaniesz... Ale może będzie na oddziale psycholog, by z nim porozmawiać?
Mi w czerwcu minie rok od pierwszego rzutu, diagnozę miałam w październiku, po drugim rzucie. Potem miałam jeszcze 2 rzuty, ale już się chyba uspokaja mój SMerf, miałam poważną rozmowę z nim

Nie myśl o rzutach, o chorobie, o utracie mobilności - ta na szczęście nie przychodzi tak szybko, a może i wcale?
Z tego zmartwienia tylko zacznie Ci coś naprawdę doskwierać, a nie o to przecież chodzi.Postaraj się myślec pozytywnie, to bardzo bardzo ważne we wszelkich schorzeniach neurologiczych, bo problemy emocjonalne mieszają z i tak problematycznym ukladem neurologicznym
Jesteś w dobrych rękach, nie ma żadnych przesłanek, by się martwić na zapas. Głowa do góry, pierś do przodu!Nie bój się zadawać pytań lekarzom, lepiej pytać za dużo, niz wyjść z gabinetu/szpitala i nadal coś rozkminiac

Dużo zdrowia i spokoju!
You are never too old to set a new goal or to dream a new dream...

