(01-10-2022, 20:04)MasteR napisał(a): Jeśli to nawet SM, to nie wstydź się choroby. Z własnego doświadczenia wiem (może ktoś tu potwierdzi), że diagnoza to taka ulga (tak jak napisała yasmina, poczuła ulgę). Z jednej strony choróbsko, ale w tych czasach da się ją trzymać mocno pod kontrolą i nie jest taka straszna. Duże znaczenie ma nasze podejście do tematu. Nie załamywać się a stawić czoła i pogodzić się z pewnymi zmianami nawyków, a u niektórych w zasadzie nic się nie zmienia. Ja mam pierwotnie postępującą wersję i rok temu przy zaostrzeniu nie mogłem za bardzo chodzić a dziś śmigam rowerem. Opanować stres, nerwy pogodzić się z rzeczywistością jednocześnie walczyć o to, by odczuwać komfort. W sumie nie wiem co pisać, ale trzymam mocno kciuki i tylko się tam nie podłamuj póki nie masz żadnej diagnozy. Patrz pozytywnie i nie bój się mówić o swoich problemach - pomaga podzielenie się z innymi swoimi obawami i objawami (sam robiłem ten błąd i ukrywałem to przed rodziną i znajomymi aż zaczęło to być zbyt widoczne, a takie ukrywanie pożera sporo energii). Wsparcie na pewno pomoże w oczekiwaniu na opisPozdrawiam i dobrej nocki
Nie zamierzam się tęgi wstydzić, ale w sumie inni nie muszą o tym wiedzieć ?. Ja już dużo razy słyszałam, że wymyślam, że sobie coś wmawiam i ,że tak naprawdę nic mi nie jest. Mam ogromne wsparcie w swoim chłopaku, bardzo mnie wspiera ,chodzi ze mna po tych wszystkich lekarzach ,ale jeszcze nu nie powiedzialam o swoich podejrzeniach. Ja wiem ,że z tym da się żyć, ale ja jestem aktywna ,kocham sport . Teraz mam połamana nogę, chodzenie o kulach przez miesiąc jest dla mnie ciężarem, ogólnie też miewam wahania raz mam depresyjne nastroje ,raz jestem okropnie szczęśliwa.. Ale się nie załamuje jest mi ciężko, ale staram się tym aż tak nie przejmować. Dziękuję za rady i również pozdrawiam.


Pozdrawiam i dobrej nocki