05-10-2022, 09:21
Lusia98, zazdroszczę poniekąd. Ja od małego byłam zawsze pulpetem. Jak się zaczęłam na poważnie odchudzać to skończyło się szpitalem. Potem się okazało, że to SM. I tak z perspektywy czasu to każde odchudzanie kończyło się jakimś problemami albo rzutem. Po ostatnim razie stwierdziłam, że trudno. Jestem jaka jestem, ruszam się jak się ruszam i chyba już nic tego nie jest w stanie zmienić.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...


