15-10-2022, 15:56
Właśnie obejrzałam "Bitwa o Wiedeń 1863" i brak mi słów, ale jakoś się postaram...
Jeżeli Włoch bierze się za reżyserię filmu historycznego to powinien obejrzeć ekranizację Trylogii i poczytać trochę o królu Sobieskim.
No i co mu wyszło?...makabra...ekranizacja jednej z najważniejszych bitew, które uchroniły Europę przez islamem wymaga wiedzy i kunsztu reżyserskiego.
A tu mamy...film nakręcony jak "300" w konwencji komiksu, efekty specjalne - lepiej nie mówić, gra aktorska jak z filmów kategorii D. Broni się tylko Adamczyk w roli księcia Austrii i F.Murray Abraham jako mnich Marco, reszta sztywna i niewiarygodna. Wyliniały Olbrychski i Szyc stoją za Sobieskim, jakby nie wiedzieli po co tam są, a my też nie wiemy kim oni są, bo tylko kiwają głowami. Dla mnie takie ukazanie naszego zwycięstwa nad islamem to obraza. Ale za to 3/4 filmu to obrazy odważnych, wierzących w Allacha ludzi Kary Mustafy, a on sam pokazany niczym bohater, kochający mąż i ojciec. No i oczywiście Abdul, który wziął sobie za żonę chrześcijankę, a potem go zabili w walce i mnich Marco płacze nad nim...O co chodzi? Szarża naszej husarii pokazana ledwo,ledwo, nie tak jak w Panu Wołodyjowskim, gdzie słychać było tętent kopyt. Jednym słowem gniot wołający o pomstę do nieba, Obejrzałam tyko dlatego, że byłam ciekawa, jak przedstawią udział Polaków w Wiktorii Wiedeńskiej.
Jeżeli Włoch bierze się za reżyserię filmu historycznego to powinien obejrzeć ekranizację Trylogii i poczytać trochę o królu Sobieskim.
No i co mu wyszło?...makabra...ekranizacja jednej z najważniejszych bitew, które uchroniły Europę przez islamem wymaga wiedzy i kunsztu reżyserskiego.
A tu mamy...film nakręcony jak "300" w konwencji komiksu, efekty specjalne - lepiej nie mówić, gra aktorska jak z filmów kategorii D. Broni się tylko Adamczyk w roli księcia Austrii i F.Murray Abraham jako mnich Marco, reszta sztywna i niewiarygodna. Wyliniały Olbrychski i Szyc stoją za Sobieskim, jakby nie wiedzieli po co tam są, a my też nie wiemy kim oni są, bo tylko kiwają głowami. Dla mnie takie ukazanie naszego zwycięstwa nad islamem to obraza. Ale za to 3/4 filmu to obrazy odważnych, wierzących w Allacha ludzi Kary Mustafy, a on sam pokazany niczym bohater, kochający mąż i ojciec. No i oczywiście Abdul, który wziął sobie za żonę chrześcijankę, a potem go zabili w walce i mnich Marco płacze nad nim...O co chodzi? Szarża naszej husarii pokazana ledwo,ledwo, nie tak jak w Panu Wołodyjowskim, gdzie słychać było tętent kopyt. Jednym słowem gniot wołający o pomstę do nieba, Obejrzałam tyko dlatego, że byłam ciekawa, jak przedstawią udział Polaków w Wiktorii Wiedeńskiej.

