Jak dla mnie to dobrze jest jak jest. Na imprezach moich rodziców niech sobie będzie. To ich imprezy i niech sobie zapraszaja kogo chcą. Ale jakoś nie mam ochoty na znajomość na siłę. Bo to zaraz będą wspolne święta, urodziny i imieniny każdego z nich. Ja serio nie mam już siły i ochoty na tego typu spędy. No trudno, znowu będę czarną owcą. I aspołeczna do tego.
Zpomnialam dodać, że oni (pasierbica z mężem) sa już raczej dorośli. Z dziećmi było by łatwiej.
Zpomnialam dodać, że oni (pasierbica z mężem) sa już raczej dorośli. Z dziećmi było by łatwiej.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

