03-12-2022, 12:32
Witajcie, wracam z nowymi informacjami, niestety dalej w stanie niebytu... Dwa dni temu miałam pierwszą wizytę w poradni sm w szpitalu klinicznym. Przemiła Pani neurolog poświęciła mi prawie godzinę czasu. Przeprowadziła dokładny wywiad - A miałam co opowiadać... skierowała na akwaporynę 4 i kolejny rezonans, tym razem odcinek lędźwiowy i jeszcze badanie urodynamiczne. W trakcie wizyty Pani doktor wręcz prosiła mnie żebym w końcu zaczęła reagować na siebie, zaczęła się o siebie troszczyć... nie mam teraz żadnych objawów z wyjątkiem tych urologicznych, nie mam potwierdzonych klinicznie rzutów z ostatnich 12 miesięcy i nie może mnie włączyć do żadnego programu .... Mam jechać na sor jak tylko mi " brewka piknie" żeby miała coś w papierach.
Z jednej strony człowiek chce być zdrowy a z drugiej coś musi go spotkać niedobrego by być leczony....
Ostatnio drżała mi łydka. Olałam temat bo może przesiliłam, może jakiś mięsień naciagnelam w pracy. Dwa tygodnie i prawie przeszło. A tu słyszę że z tym też na sor. Źle się z tym czuję psychicznie bo na prawdę nie mam warunków by sobie tak jeździć do szpitala - syn już pełnoletni ale córka ma 11 lat, mama 80 i wymaga pomocy, Mąż to nieodpowedzialny człowiek, który mnie tyle razy zawiódł, że nie mogę na niego liczyć.
Nie wiem jak to ugryźć, bo wiem, że do puki będę na chodzie to żadne drżenie nie zmusi mnie do szpitala. Niedowład stopy też rozchodziłam. Wiem, że źle myślę i to jest najgorsze, bo swiadomie akceptuje to złe myślenie.
Teraz to chyba psychiatra bardziej mi potrzebny niż neurolog...
Wylejcie na mnie jakieś kubły zimnej wody, napiszcie coś co mi pomoże bo nie wiem jak się z sobą dogadać- może mam rozdwojenie osobowości....
Z jednej strony człowiek chce być zdrowy a z drugiej coś musi go spotkać niedobrego by być leczony....
Ostatnio drżała mi łydka. Olałam temat bo może przesiliłam, może jakiś mięsień naciagnelam w pracy. Dwa tygodnie i prawie przeszło. A tu słyszę że z tym też na sor. Źle się z tym czuję psychicznie bo na prawdę nie mam warunków by sobie tak jeździć do szpitala - syn już pełnoletni ale córka ma 11 lat, mama 80 i wymaga pomocy, Mąż to nieodpowedzialny człowiek, który mnie tyle razy zawiódł, że nie mogę na niego liczyć.
Nie wiem jak to ugryźć, bo wiem, że do puki będę na chodzie to żadne drżenie nie zmusi mnie do szpitala. Niedowład stopy też rozchodziłam. Wiem, że źle myślę i to jest najgorsze, bo swiadomie akceptuje to złe myślenie.
Teraz to chyba psychiatra bardziej mi potrzebny niż neurolog...
Wylejcie na mnie jakieś kubły zimnej wody, napiszcie coś co mi pomoże bo nie wiem jak się z sobą dogadać- może mam rozdwojenie osobowości....

