09-12-2022, 08:20
(08-12-2022, 11:11)nip napisał(a):(07-12-2022, 21:58)Lusia98 napisał(a): U mnie ciąża i laktacja mocno rozchylały chorobę.. jak skończyłam karmić to względnie się uciszyło.. ale to karmienie było dla mnie bardzo trudne właśnie przez SM i o ile pierwsza ciąża i macierzyństwo było piękna przygoda druga zupełna przeciwnością. Myślę że hormonalnie SM nie lubi zawirowań. Tak samo podwyższonego kortyzolu oraz jak ostatnio skończyłam antybiotykoterapię to też mam wysyp objawów SM... Ja Ci życzę żeby prążków nie było. Moja siostra też juz wiele lat bez rzutów i leczenia trzyma się w najlepsze
Siostra? To obie chorujecie? OMG...
Podwyższony kortyzol mówisz? Rozwiodłam się w tym roku. Poziom stresu w ostatnich latach osiągnął u mnie zenit. Ale szukam różnych alternatywnych rozwiązań. Poczytam co tu piszecie. Na razie leczenia mi nikt nie zaproponował. W 2009 miałam wlewy ambulatoryjnie, przyjeżdżałam do szpitala samochodem, nie widząc na jedno oko![]()
Na program byłam za stara, jakże optymistycznie...
Dziękuję za wszystko i dużo zdrowia dla Ciebie i Twojej rodziny
Kiedyś tak było. Raz byłam za młoda, potem za stara a w międzyczasie za zdrowa. Teraz na szczęście podejście się trochę zmieniło. Tylko na leczenie jest trochę za późno i lek nie działa tak jakbym tego oczekiwała :-)
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...


.. jak skończyłam karmić to względnie się uciszyło.. ale to karmienie było dla mnie bardzo trudne właśnie przez SM i o ile pierwsza ciąża i macierzyństwo było piękna przygoda druga zupełna przeciwnością. Myślę że hormonalnie SM nie lubi zawirowań. Tak samo podwyższonego kortyzolu oraz jak ostatnio skończyłam antybiotykoterapię to też mam wysyp objawów SM... Ja Ci życzę żeby prążków nie było. Moja siostra też juz wiele lat bez rzutów i leczenia trzyma się w najlepsze 
Na program byłam za stara, jakże optymistycznie... 