10-02-2023, 21:39
Hej wszystkim.
Właśnie trafiłam na ten oto filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=Krcwxyvhe3U
Ogólnie, lubię tego typu produkcje, prawdziwi ludzie, ich historia i emocje. Tutaj temat dotyczący nas.
I tak mnie wzięło na przemyślenia, jak ja usłyszałam diagnozę, co czułam wtedy, co czuję teraz, jak patrzę na przyszłość...
Wydaję mi się, że pogodziłam się z diagnozą i staram się żyć normalnie, słucham swojego ciała. Widzę, że jest inaczej, ale wiadomo, stało się to dla mnie normą, ale matko... kiedy słyszę historię, takiej dziewczyny jak ta. Widać, że wrażliwa, inteligentna... pęka mi serce.
Dziewczyna pięknie wypowiada się o swoim partnerze. Ja niestety straciłam mnóstwo znajomych i właśnie partnera "przez" SM. Nie wiem, czy to kwestia tego, że trafiam na złych ludzi, który uciekają, bo obawiają się "ciężaru (?)" jaki wiąże się z tą chorobą, czy może to coś ze mną jest nie tak... Nie wiem, lecz się domyślam
A jak jest z Wami? Co czuliście w dniu diagnozy? Co czujecie teraz? Jak widzicie swoją przyszłość? Myślicie o tym, czy raczej żyjecie tym co jest tu i teraz. Korzystacie z psychoterapii? Jak to jest ze związkami? Macie kogoś, szukacie?
Zachęcam do wolnych przemyśleń i wypowiedzi, chętnie poczytam.
Właśnie trafiłam na ten oto filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=Krcwxyvhe3U
Ogólnie, lubię tego typu produkcje, prawdziwi ludzie, ich historia i emocje. Tutaj temat dotyczący nas.
I tak mnie wzięło na przemyślenia, jak ja usłyszałam diagnozę, co czułam wtedy, co czuję teraz, jak patrzę na przyszłość...
Wydaję mi się, że pogodziłam się z diagnozą i staram się żyć normalnie, słucham swojego ciała. Widzę, że jest inaczej, ale wiadomo, stało się to dla mnie normą, ale matko... kiedy słyszę historię, takiej dziewczyny jak ta. Widać, że wrażliwa, inteligentna... pęka mi serce.
Dziewczyna pięknie wypowiada się o swoim partnerze. Ja niestety straciłam mnóstwo znajomych i właśnie partnera "przez" SM. Nie wiem, czy to kwestia tego, że trafiam na złych ludzi, który uciekają, bo obawiają się "ciężaru (?)" jaki wiąże się z tą chorobą, czy może to coś ze mną jest nie tak... Nie wiem, lecz się domyślam

A jak jest z Wami? Co czuliście w dniu diagnozy? Co czujecie teraz? Jak widzicie swoją przyszłość? Myślicie o tym, czy raczej żyjecie tym co jest tu i teraz. Korzystacie z psychoterapii? Jak to jest ze związkami? Macie kogoś, szukacie?
Zachęcam do wolnych przemyśleń i wypowiedzi, chętnie poczytam.

