11-02-2023, 18:47
Obejrzałem i jakoś jestem w stanie zrozumieć emocje dziewczyny. Ap przynajmniej tak mi się wydaje, bo Jej przebieg choroby jest jednak uciążliwy.
Ja miałem długi czas na oswojenie się z chorobą. Pierwsze PZNW miałem pod koniec 2006 roku i wtedy też nikt nie powiedział mi, czego może być symptomem. Ot - zdarzyło się, wszystkie inne badania ok. Też zacząłem szukać w necie pojawiło się hasło SM. Zawsze zakładam najgorszy możliwy scenariusz, tak więc już od tamtego czasu byłem w zasadzie przekonany, że w końcu usłyszę diagnozę. Trzeba było jeszcze jednego czy dwu PZNW w lewym oku, raz padło jednocześnie na wzrok, słabiej, ale w obu oczach i na słuch. Mrowienia i drętwienia zwalałem na co innego, ale też bywały. W końcu w 2020 dostałem diagnozę i program lekowy.
Czy zaakceptowałem chorobę? Chyba jeszcze nie do końca, bo jednak są rzeczy, które obecnie stanowią dla mnie problem, a kiedyś nim nie były. Nie chodzi jednak o problemy ruchowe, a problemy poznawcze. A tego nie widać i na pierwszy rzut oka jestem zdrowy facet. Na zmianę pracy też się nie odważę, bo wątpię, żebym dał radę w innej,
Związki? Zawsze byłem nieśmiały, tak więc zawsze byłem sam. Choroba daje tylko jeszcze jeden powód, dla którego nie powinienem nawet próbować kogoś szukać, bo po co komuś ktoś taki jak ja.
Ja miałem długi czas na oswojenie się z chorobą. Pierwsze PZNW miałem pod koniec 2006 roku i wtedy też nikt nie powiedział mi, czego może być symptomem. Ot - zdarzyło się, wszystkie inne badania ok. Też zacząłem szukać w necie pojawiło się hasło SM. Zawsze zakładam najgorszy możliwy scenariusz, tak więc już od tamtego czasu byłem w zasadzie przekonany, że w końcu usłyszę diagnozę. Trzeba było jeszcze jednego czy dwu PZNW w lewym oku, raz padło jednocześnie na wzrok, słabiej, ale w obu oczach i na słuch. Mrowienia i drętwienia zwalałem na co innego, ale też bywały. W końcu w 2020 dostałem diagnozę i program lekowy.
Czy zaakceptowałem chorobę? Chyba jeszcze nie do końca, bo jednak są rzeczy, które obecnie stanowią dla mnie problem, a kiedyś nim nie były. Nie chodzi jednak o problemy ruchowe, a problemy poznawcze. A tego nie widać i na pierwszy rzut oka jestem zdrowy facet. Na zmianę pracy też się nie odważę, bo wątpię, żebym dał radę w innej,
Związki? Zawsze byłem nieśmiały, tak więc zawsze byłem sam. Choroba daje tylko jeszcze jeden powód, dla którego nie powinienem nawet próbować kogoś szukać, bo po co komuś ktoś taki jak ja.

