Przyznaję, nie oglądnęlam do końca, bo wydaje mi się, że jest to indywidualny obraz choroby tej dziewczyny.
Każdy z nas ma pewnie objawy, lub przeszły rzuty, które były podobne lub całkiem inne.
Ona otrzymała diagnozę na oddziale - mogę napisać- szczęściara. Ja nie otrzymałam diagnozy przez 15 lat. Na pierwszy rezonans na oddziale okulistycznym jechałam z myślą że to rak mózgu bo przestałam z godziny na godzinę widzieć A mnie nic nie bolało. A później okulista kierował mnie na badania żeby właśnie znaleźć przyczynę mojej ślepoty i wówczas oswajałam się z myślą o chorobie.
Wydaje mi się, że ten film nie powinien oglądać żaden chory, albo oglądać po to by podnieść siebie na duchu, że jest źle ale zawsze mogłoby być gorzej.
To film dla wszystkich, którzy zajmują się chorymi, dla studentów medycyny, dla tych, którzy decydują o programach lekowych , by mieli świadomość, że za ich decyzjami, za ich postawą, czynami stoi drugi człowiek. Zwłaszcza, że w bardzo dużym procencie diagnozowanych, to bardzo młody człowiek, który dostaje "wyrok dożywocia" na który sobie nie zasłużył.
Ile nas jest, tyle emocji, rozpaczy, negacji, ale i akceptacji i siły walki. Oby takich filmów było jak najmniej a medycyna szła do przodu i pomagała nam nie tylko w kwestii programów lekowych, ale również w poprawie komfortu życia z chorobą.
Pozdrawiam wszystkich pozytywnych, którzy pomogli mi wierzyć, że nie będzie tak źle i zawsze mogłoby być gorzej. Carpe diem
Każdy z nas ma pewnie objawy, lub przeszły rzuty, które były podobne lub całkiem inne.
Ona otrzymała diagnozę na oddziale - mogę napisać- szczęściara. Ja nie otrzymałam diagnozy przez 15 lat. Na pierwszy rezonans na oddziale okulistycznym jechałam z myślą że to rak mózgu bo przestałam z godziny na godzinę widzieć A mnie nic nie bolało. A później okulista kierował mnie na badania żeby właśnie znaleźć przyczynę mojej ślepoty i wówczas oswajałam się z myślą o chorobie.
Wydaje mi się, że ten film nie powinien oglądać żaden chory, albo oglądać po to by podnieść siebie na duchu, że jest źle ale zawsze mogłoby być gorzej.
To film dla wszystkich, którzy zajmują się chorymi, dla studentów medycyny, dla tych, którzy decydują o programach lekowych , by mieli świadomość, że za ich decyzjami, za ich postawą, czynami stoi drugi człowiek. Zwłaszcza, że w bardzo dużym procencie diagnozowanych, to bardzo młody człowiek, który dostaje "wyrok dożywocia" na który sobie nie zasłużył.
Ile nas jest, tyle emocji, rozpaczy, negacji, ale i akceptacji i siły walki. Oby takich filmów było jak najmniej a medycyna szła do przodu i pomagała nam nie tylko w kwestii programów lekowych, ale również w poprawie komfortu życia z chorobą.
Pozdrawiam wszystkich pozytywnych, którzy pomogli mi wierzyć, że nie będzie tak źle i zawsze mogłoby być gorzej. Carpe diem
(16-02-2023, 22:46)Bubka napisał(a): Zaczęłam oglądać, ale wyłączyłam. One płakała i ja też.Marzenia mogą wylecieć również z innych powodów, nie tylko własnej choroby ale też w związku z chorobą najbliższych. Po roku po ślubie dowiedziałam się że mój mąż ma raka. Miał 27 lat. On na chemii i naświetlaniach. Ja z półrocznym dzieckiem w domu. Szok i niedowierzanie. Modlitwa o kolejny dobry dzień, kolejny dobry wynik tomografii. Zero marzeń i planów na przyszłość. Wszystko wrócilo po czasie do normalnosci. Minęło 18 lat i kolejny cios. Moja diagnoza Sm. I znowu zabrane marzenia. Ale nie plany. Mimo, że diagnoza świeża to planuje na krotki okres. Do pół roku do przodu by właśnie nie dać chorobie zawładnąć życiem. Zrozumiałam że mam dzieci i muszę coś robić by im pomagać puki mogę. Oby tak zostało jak najdłużej- bo to już jest marzenie.
Nie wiem czy do końca jestem pogodzona z choroba, ale już i tak nie da się tego z siebie usunąć więc trzeba z tym żyć.
Marzenia miałam kiedyś, oj duzo ich było ale z czasem zeszły na drugi plan a później gdzieś uleciały. Przykre to jest. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że nie mam nawet jakiś zainteresować. Jestem bo jestem bo tak trzeba

