11-04-2017, 16:22
(11-04-2017, 13:52)Magda napisał(a): Yazon brawo!!! Jestes bohaterem. 37 lat z choroba to naprawde sporo. Dziekuje za szczerosc, to bardzo wazne. A jesli chodzi o laseczke to nie zdolowales mnie ta informacja. Obawiam sie bardziej tego, ze nie bede mogla nic kolo siebie zrobic, ze synowie beda mi musieli myc tylek. Ale widze, ze jednak mozna. Rownie dobrze mozna miec zlamana noge i potem tez poruszac sie o lasce. Nie wiem tylko jak ciezkie macie rzuty i na jaki czas wtedy choroba eliminuje Was z zycia.
Pytalam dzisiaj w szpitalu czy mozna przyspieszyc termin punkcji. Niestety nie, bo ludzi na oddziale jest pelno a puerwszenstwo maja ludzie z udarami. No i klops. Wy tez tak dlugo musieliscie czekac? Pocieszyl mnie pan doktor tylko, ze to wcale nie musi byc sm. Ale moja radosc trwala krotko, bo zaraz dodal, ze gdyby sie cos dzialo to mam dzwonic po karetke i przyjezdzac. A czujecie jakos, ze rzut nadchodzi? Czy to sie dzieje nagle?
Z ta karetką to lekarz trochę na wyrost powiedział... Rzut SM raczej nie wymaga wzywania pogotowania. Nie jest to zagrożenie życie, a znalezienie się w szpitalu natychmiast na pewno nie wpływa na lepsze/gorsze rokowania. Zwłaszcza, że jeśli objawy nie są ewidentne (np. nie jest to silny niedowład), to raczej lekarze i tak zalecają czekać 24 godziny od pojawienia się pierwszych objawów, żeby stwierdzić rzut i ew. włączyć leczenie sterydami.

