Dziewczyny, trochę dziwią mnie te informacje. Wydaje mi się, że hormony właśnie chronią przed rzutami lub lekko je minimalizują. Dlatego w ciąży i zaraz po porodzie, kiedy stężenie hormonów (estrogenu i progesteronu) jest wysokie, kobiety chore na sm odczuwają poprawę i nie mają w tym czasie rzutów. Potem oczywiście wszystko wraca i sm atakuje. Podobno są badania nad wprowadzeniem estrogenu do leczenia sm, bo korzystnie wpływa na produkcję mieliny. Więc jakim cudem hormony w tabletkach miałyby szkodzić kobietom chorym na sm? Nie bardzo rozumiem... A może mówili to lekarze, którzy z neurologia nie maja nic wspolnego i po prostu boja sie, ze czyms zaszkodza i stan pacjentki się pogorszy? Dziwne. Ja jestem teraz 6 miesiecy po porodzie i boje sie rzutu, bo juz skonczyla mi sie ta hormonalna ochronka 
Tak, wkładki powodują lekkie stany zapalne, ale w pochwie, a jak wiadomo sm raczej siedzi w mózgu. Ciekawe, czy jest jakieś powiązanie

(28-10-2016, 00:05)klaudia26 napisał(a): Mi ginekolog powiedział ze wolalby nie dawać mi tabletek ale ze względu na to zeby nie mieszać za dużo. Powiedział ze w razie gdybym zaczęła brać jakieś leki to żeby nie było za dużego obciążenia dla organizmu. Polecał mi wkładkę (mirene) i miałam ja założyć ale zanim dostałam okres (bo zakłada się ją w trakcie okresu) okazało się ze mam złe wyniki cytologii. W tej chwili jestem juz po zabiegu skrócenia szyjki macicy i teraz właśnie zaproponował mi wkładkę jaydess bo mireny moja szyjka nie utrzyma. Ale ostatnio szukając opinii o tej władcę znalazłam wypowiedź ze wkladi powodują stan zapalny w macicy. Slyszalyscie może coś o tym? Czy rzeczywiśnie tak jest? A jeśli tak to czy to w naszym przypadku bezpieczne? Musze chyba zapytać ginekologa i neurologa co o tym myślą...
Tak, wkładki powodują lekkie stany zapalne, ale w pochwie, a jak wiadomo sm raczej siedzi w mózgu. Ciekawe, czy jest jakieś powiązanie

