22-04-2017, 17:48
Ja diagnozę usłyszałam w szpitalu po rezonansie w trakcie ostrego rzutu choroby. Pani doktor starała się mnie pocieszyć. Od razu zaproponowała, że może chciałabym skorzystać z pomocy psychologa. Pani psycholog była u mnie wciągu godziny. Dość długo rozmawialysmy, dała mi się wyplakac. Następnego dnia znowu mnie odwiedziła. Nadal byłam załamana. Ale dala mi namiary na różne organizacje i fundacje zrzeszające chorych. Pokazała historie osób z SM, które pomimo choroby dalej realizują swoje marzenia. Pozostałe osoby w szpitalu - od pielęgniarek po salowe - każda z tych osób pocieszaly, przytaczaly historie znajomych, którzy żyją z tą chorobą. Największe wsparcie i tak otrzymałam od rodziny, ale uważam, że na początku życia z diagnozą otrzymałam spore wsparcie ze strony naszej służby zdrowia. Gorzej było później z dostępem do leczenia, ale to inna bajka 
Wysłane z mojego SM-A300FU przy użyciu Tapatalka

Wysłane z mojego SM-A300FU przy użyciu Tapatalka

