Prowadzenie samochodu przez sm-owca jest b. kontrowersyjne. Znam i jeździłem z wieloma chorymi, odczucia miałem skrajne, od pełnego luzu do strachu i drżenia o życie kiedy jeden ze znajomych wiozących mnie zapytał jakie jest światło na skrzyżowaniu. Większość ze znajomych miała mniejsze lub większe "dzwony" o rożnych konsekwencjach,
wcześniej czy później rezygnowała z prowadzenia samochodu z tytułu: zaburzeń refleksu, zaburzeń w ocenianiu odległości, nagłych niedyspozycji w czasie jazdy, wynikłych ze stresujących sytuacji które mogą wystąpić na drodze, a mogących towarzyszyć naszemu schorzeniu!
Ale decyzje musi każdy podjąć sam, oby odpowiedzialnie, gdyż chodzi o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego!!!
Pozdrawiam!
wcześniej czy później rezygnowała z prowadzenia samochodu z tytułu: zaburzeń refleksu, zaburzeń w ocenianiu odległości, nagłych niedyspozycji w czasie jazdy, wynikłych ze stresujących sytuacji które mogą wystąpić na drodze, a mogących towarzyszyć naszemu schorzeniu!
Ale decyzje musi każdy podjąć sam, oby odpowiedzialnie, gdyż chodzi o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego!!!
Pozdrawiam!
To nie S.M. ma mnie tylko ja mam S.M.

