06-06-2023, 08:17
Bo mysmy mieli normalne dziecinstwo. Normalne podworka, normalne zabawy. My to mieliśmy bande, bunkry z kartonów wybuudowane w krzakach i cale wakacje tam się bawiliśmy. Do domu się szlo jak już było ciemno. I nikt się nie martwil, ze coś się stanie. I nie bylo komorek, ba, nawet zwykłych telefonów nie było. I jakoś się zylo i było dobrze. I sasiedzi byli zżyci. Każdy każdego znal. Odwiedzaliśmy się, bez większego zapowiadania się. I generalnie pomimo pustek w sklepach życie bylo kolorowsze. I wtedy niedziele handlowe mialy sens, bo zawsze coś ekstra rzucali do sklepu.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...

