30-05-2017, 13:52
Klaudia,
W dużą żyłę to raczej nie trafiłaś, bo byś ją wcześniej widziała. Ale wkłucia w drobne naczynia krwionośne się zdarzają i wtedy krew mocno leci. U mnie szczególnie mocno krwawią uda i ramiona. Czasami po zastrzyku ślady, a nawet siniaki, opuchnięcia, ból utrzymują się nawet kilka tygodni. Jedyny znany mi sposób to zimne okłady. Cudów nie należy się spodziewać, ale łagodzą ból i opuchnięcie.
A swoją drogą, to nie wyobrażam sobie wykonywania zastrzyków wstrzykiwaczem. Nawet posiadam takowy, ale nigdy go nie użyłam. Wstrzykiwacza używałam, kiedy brałam zastrzyki z Betaferonu. Ale zastrzyki z Copaxonu niestety bolą, w dodatku czasem wstrzykiwanie idzie opornie. Trzeba wtedy przerwać na chwilę wstrzykiwanie. Jak sobie pomyślę, jak by mnie bolało, gdyby wstrzykiwacz dalej automatycznie wstrzykiwał płyn, to robi mi się słabo...
W dużą żyłę to raczej nie trafiłaś, bo byś ją wcześniej widziała. Ale wkłucia w drobne naczynia krwionośne się zdarzają i wtedy krew mocno leci. U mnie szczególnie mocno krwawią uda i ramiona. Czasami po zastrzyku ślady, a nawet siniaki, opuchnięcia, ból utrzymują się nawet kilka tygodni. Jedyny znany mi sposób to zimne okłady. Cudów nie należy się spodziewać, ale łagodzą ból i opuchnięcie.
A swoją drogą, to nie wyobrażam sobie wykonywania zastrzyków wstrzykiwaczem. Nawet posiadam takowy, ale nigdy go nie użyłam. Wstrzykiwacza używałam, kiedy brałam zastrzyki z Betaferonu. Ale zastrzyki z Copaxonu niestety bolą, w dodatku czasem wstrzykiwanie idzie opornie. Trzeba wtedy przerwać na chwilę wstrzykiwanie. Jak sobie pomyślę, jak by mnie bolało, gdyby wstrzykiwacz dalej automatycznie wstrzykiwał płyn, to robi mi się słabo...

