Pamiętam, jak zawsze przed świętami dziadek tlukl świnie i byly swojskie wedliny. Jak nie lubię miesa, tak to było jadalne. Az się chciało jesc. Zupełnie inaczej smakowało. Teraz to już nie wroci, a szkoda. I nikt nie patrzyl czy wędzone jest zdrowe. Wszyscy się zajadali. Ważne że było smaczne.
Nadzieja jest płomieniem który migoce, ale nie gaśnie...


