13-12-2024, 14:31
Dzień dobry wszystkim, którzy to przeczytają.
Pisze tu chociaż nie jestem chora ale chodzi o moją najbliższą osobę - siostrę.
Siostra w czerwcu tego roku miała prawdopodobnie rzut sm. Trafiła do szpitala, rezonsn i inne badania wskazują na sm. Miała pobierany plyn mr, masę badań i dużo jak do tej pory już rezonansow. Do tej pory nie jest w programie lękowy nie leczy się ponieważ jak twierdzi Pani doktor nie ma pieniędzy na nowych pacjentów do programów. Każą zrobić ponownie rezonans i przyjść na wizytę po. Miejsce na rezonans jest na koniec maja 2025. To będzie prawie rok od rzutu. Rok bez leczenia. Czy to naprawdę kusi tyle trwać, czy możemy coś zrobić? Czy naprawdę nie ma funduszy na chorych sm mimo deklaracji nfz, że są? Proszę o porady.
Mam nadzieję, że nikt mnie stąd nie wygoni, bo to nie ja jestem chora. Siostra niestety jest z złej kondycji psychicznej. Nie chce nic działać w tym temacie.
Leczy się w Lublinie.
Pisze tu chociaż nie jestem chora ale chodzi o moją najbliższą osobę - siostrę.
Siostra w czerwcu tego roku miała prawdopodobnie rzut sm. Trafiła do szpitala, rezonsn i inne badania wskazują na sm. Miała pobierany plyn mr, masę badań i dużo jak do tej pory już rezonansow. Do tej pory nie jest w programie lękowy nie leczy się ponieważ jak twierdzi Pani doktor nie ma pieniędzy na nowych pacjentów do programów. Każą zrobić ponownie rezonans i przyjść na wizytę po. Miejsce na rezonans jest na koniec maja 2025. To będzie prawie rok od rzutu. Rok bez leczenia. Czy to naprawdę kusi tyle trwać, czy możemy coś zrobić? Czy naprawdę nie ma funduszy na chorych sm mimo deklaracji nfz, że są? Proszę o porady.
Mam nadzieję, że nikt mnie stąd nie wygoni, bo to nie ja jestem chora. Siostra niestety jest z złej kondycji psychicznej. Nie chce nic działać w tym temacie.
Leczy się w Lublinie.

